Historia

2013 – …

AKTUALIZACJA 14 / 11 / 2019


Powrót na swoje miejsce

W 2013 roku ŁKS rozpoczął grę w czwartej lidze. Prowadzona przez trenera Wojciecha Robaszka i stworzona z młodych związanych z regionem lub Akademią Piłkarską ŁKS piłkarzy (m.in. Szymon Salski, Aleksander Ślęzak i bramkostrzelny Adam Patora) na tym szczeblu rozgrywek nie miała sobie równych i bez problemów awansowała do trzeciej ligi.

W pierwszym trzecioligowym sezonie ŁKS musiał uznać wyższość Radomiaka (w trakcie sezonu Robaszka zastąpił Andrzej Kretek, a miejsce tego zajął później Marek Chojnacki), a rok później w walce o awans najskuteczniejsza okazała się Polonia Warszawa, choć na wiosnę ełkaesiacy, najpierw pod wodzą Roberta Szwarca a potem Wojciecha Robaszka, odnieśli kilka niezwykle efektownych zwycięstw (m.in. 8:0 z Bronią Radom i 9:1 z Wartą Działoszyn). Zdołali też pokonać w bezpośrednim spotkaniu drużynę „Czarnych Koszul” (2:1), choć koniec końców marzenia o awansie do drugiej ligi trzeba było odłożyć na kolejny rok.

Runda jesienna sezonu 2016/2017 wlała w serca łódzkich kibiców dużo nadziei bowiem zespół prowadzony przez trenera Marcina Pyrdoła kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa, a rok kończył na pierwszym miejscu i to z pięciopunktową przewagą nad wiceliderem. Słabsza postawa wiosną i strata kilku ważnych punktów spowodowała, że na trenerskiej ławce Marcina Pyrdoła zastąpił Wojciech Robaszek i choć pod koniec rozgrywek ŁKS wygrał cztery z pięciu ostatnich meczów, w końcowym rozrachunku lepszy o dwa punkty okazał się Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie, z którym swoją drogą łodzianie dwukrotnie zwyciężyli (3:0 i 2:0). Wskutek problemów Finishparkietu związanych z uzyskaniem licencji na grę klasę wyżej do drugiej ligi awansował ostatecznie ŁKS, wicemistrz grupy pierwszej III ligi. Pod koniec lipca łodzianie po raz pierwszy w historii zagrali więc na tym szczeblu rozgrywkowym.

Drugoligowe rozgrywki łodzianie rozpoczęli od bezbramkowego remisu u siebie z ROW-em Rybnik. W kolejnych dwóch meczach odnieśli jednak dwa zwycięstwa i od samego początku uplasowali się w czubie tabeli. Pierwszej porażki „Rycerze Wiosny” doznali dopiero w dziesiątej kolejce i – jak się okazało – była to ich jedyna przegrana w całej rundzie jesiennej. Przerwę zimową łodzianie spędzili na drugim miejscu w tabeli, mając pięć punktów straty do lidera z Jastrzębia Zdroju, a bilans 10-8-1 i gole 21-11 musiały robić wrażenie – w końcu mowa o beniaminku rozgrywek.

Początek rundy wiosennej był średnio udany dla biało-czerwono-białych, ale w kluczowym momencie drużyna zanotowała serię zwycięstw – w tym z bezpośrednimi rywalami w walce o awans. Wpadki innych zespołów sprawiły, że promocję na zaplecze ekstraklasy ŁKS zapewnił sobie już na dwie kolejki przed końcem rozgrywek – po efektownej wygranej 4:2 z Siarką Tarnobrzeg, której głównym bohaterem okazał się Wojciech Łuczak, czyli zdobywca trzech bramek. Grając już bez zbędnego obciążenia psychicznego ełkaesiacy wygrali także dwa ostatnie mecze sezonu i ostatecznie w tabeli uplasowali się na drugim miejscu – z dorobkiem 65 punktów w 34 meczach (tyle samo miał GKS Jastrzębie Zdrój, który ligę wygrał jedynie dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich gier). Warto dodać, że znakiem rozpoznawczym „Rycerzy Wiosny” w sezonie 2017/18 była dobra gra w defensywie – przez całe rozgrywki stracili oni raptem 23 gole, czyli najmniej w całej lidze. Z kolei najskuteczniejszym zawodnikiem ŁKS-u był Jewhen Radionow, który strzelił 12 goli (osiem trafień miał wspomniany Wojciech Łuczak, a po 5 – Piotr Pyrdoł, Maksymilian Rozwandowicz i Łukasz Zagdański).

Przed pierwszym od sześciu lat sezonem w pierwszej lidze kadra ŁKS-u uległa kilku znaczącym zmianom. Przede wszystkim nastąpiła roszada w sztabie szkoleniowym i funkcję pierwszego trenera objął Kazimierz Moskal (a jego asystentem został Maciej Musiał). Drugim najważniejszym ruchem kadrowym okazało się sprowadzenie do Łodzi ze Stomilu Olsztyn hiszpańskiego pomocnika – Daniego Ramireza, który szybko wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie i stał się boiskowym liderem jedenastki z al. Unii. Mimo wygranej na inaugurację w Głogowie, początkowej fazy sezonu ełkaesiacy nie mogli ocenić pozytywnie – dość powiedzieć, że w pierwszych czterech meczach przed własną publicznością ponieśli aż trzy porażki. Przełom w postawie łodzian przyszedł po przerwie spowodowanej występami reprezentacji – to właśnie bezpośrednio po niej ŁKS odniósł dwa wyjazdowe zwycięstwa, a potem nie znalazł pogromcy już do końca roku. Wprawdzie humory nieco zmąciła seria trzech remisów na sam koniec rundy, ale podczas zimowej przerwy i tak raczej nikt nie narzekał, bo biało-czerwono-biali do wiosny szykowali się jako czwarta drużyna w tabeli, która miała tyle samo punktów co trzecia Stal Mielec i o jeden tylko mniej od drugiej Sandecji Nowy Sącz (zdecydowanym liderem był Raków Częstochowa).

Zimą w składzie „Rycerzy Wiosny” jak zwykle obyło się bez rewolucji, ale wypada odnotować pojawienie się w kadrze napastnika Łukasza Sekulskiego i lewego obrońcy Adriana Klimczaka, którzy bez problemu wkomponowali się w drużynę. Drużynę, która w przeciwieństwie do zapowiedzi przedsezonowych nie kryła już, że teraz interesuje ją już wyłącznie awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Po pierwszym od 11 lat zagranicznym zgrupowaniu (w tureckim Side) ekstraklasowe aspiracje łodzianie potwierdzili już w pierwszym meczu, pewnie ogrywając u siebie Garbarnię 3:0. Potem przyszła pora na dużo trudniejszy egzamin – bój w Mielcu ze Stalą, czyli głównym konkurentem w walce o miejsce w krajowej elicie. Z Podkarpacia ełkaesiacy wracali jednak uśmiechnięci, bo po pełnym dramaturgii spotkaniu wygrali 1:0 i zrobili ogromny krok w kierunku realizacji swoich marzeń. Co najważniejsze, potem ŁKS nie zwalniał tempa i odniósł trzy kolejne zwycięstwa, w których nie dał rywalom strzelić choćby jednego gola. Wspaniałą serię 17 spotkań bez porażki i pięciu bez straty bramki przerwała nieoczekiwana porażka w Łodzi z Puszczą Niepołomice, ale nie był to zalążek żadnego kryzysu, a jedynie wypadek przy pracy – bo później znów ełkaesiacy uraczyli kibiców dwoma przekonującymi zwycięstwami w starciach z nieobliczalnymi przeciwnikami.

Kolejną odsłoną batalii o ekstraklasę był zakończony remisem piłkarski thriller w Suwałkach, a po nim komplet publiczności świętował zwycięstwo nad Rakowem, który właśnie zapewnił sobie powrót do grona najlepszych zespołów w Polsce. ŁKS z podobnego osiągnięcia cieszył się raptem tydzień później, gdy ograł w Jastrzębiu Zdroju miejscowy GKS 2:0 po dwóch golach Sekulskiego. Po powrocie do Łodzi na drużynę o trzeciej w nocy czekało kilkuset kibiców, którzy obudzili zachodnią część miasta głośnymi śpiewami i odgłosem otwieranych szampanów. Główne uroczystości z okazji awansu odbyły się jednak tydzień później po ostatnim meczu sezonu przed własną publicznością – najpierw była efektowna feta na stadionie, a bezpośrednio po niej świętowanie przeniosło się na ulice miasta. Na czele korowodu jechał autobus z piłkarzami, sztabem szkoleniowym i pozostałymi przedstawicielami klubu, a tuż za nim dumnie kroczyło kilka tysięcy łodzian, którzy całą drogę przypominali światu radosną nowinę: ŁKS znów w ekstraklasie!

Ostatnim akordem sezonu była wyprawa do Opola, gdzie łodzianie byli o krok od zdobycia tytułu mistrza pierwszej ligi. Do przerwy prowadzili z Odrą 3:0, ale po zmianie stron sami stracili trzy gole, czyli… więcej niż we wszystkich wiosennych meczach razem wziętych. Przed sezonem każdy drugie miejsce w klasyfikacji końcowej i tak wziąłby jednak „w ciemno”, więc drużyna w znakomitych nastrojach rozjechała się na zasłużone urlopy. Z kronikarskiego obowiązku należy jeszcze wspomnieć, że jako beniaminek ŁKS w 34 meczach z bilansem goli 58-23 wywalczył łącznie 69 punktów (20 zwycięstw, 9 remisów i 5 porażek) i o pięć „oczek” wyprzedził trzecią w tabeli Stal Mielec. Najwięcej bramek dla ŁKS-u zdobył tym razem Rafał Kujawa – 10 (dziewięć trafień na koncie miał Dani Ramirez, osiem – Patryk Bryła, a siedem – Maksymilian Rozwandowicz).

Przed sezonem 2019/20 do ŁKS-u trafiło pięciu nowych zawodników, a do pierwszego od siedmiu lat meczu w ekstraklasie zespół przygotowywał się na własnych obiektach oraz na zgrupowaniu w Grodzisku Wielkopolskim. Ponowny debiut wśród najlepszych polskich ekip wypadł obiecująco, bo po bezbramkowym remisie z wysoko notowaną Lechią Gdańsk na Ramireza i spółkę spłynęło wiele komplementów. Jeszcze lepiej ełkaesiacy zaprezentowali się w kolejnym spotkaniu, gdy na wyjeździe zwyciężyli Cracovię 2:1 i przed następną kolejką mieli nawet szansę zostać liderem najwyższej klasy rozgrywkowej. Mimo dobrej gry, ŁKS przegrał jednak z Lechem w Łodzi 1:2 i była to porażka brzemienna w skutkach, bo po niej „Rycerze Wiosny” ulegli jeszcze siedmiu kolejnym rywalom, co kosztowało ich spadek na ostatnie miejsce w tabeli. Tak bolesne doświadczenie nie przełożyło się jednak na rewolucję w sztabie trenerskim, co niektórzy wieszczyli, a owoce tej cierpliwości popartej konsekwentną pracą przyszły w dalszej części sezonu, gdy ŁKS awansował do 1/8 finału Pucharu Polski, a w lidze wywalczył 7 punktów na 9 możliwych i wydostał się ze strefy spadkowej.

Trzeba jeszcze nadmienić, że w międzyczasie wokół klubu miało miejsce sporo innych wydarzeń, które stanowiły część wieloletniego planu budowy silnego ŁKS-u. Bodaj najważniejszym z nich był początek długo oczekiwanej rozbudowy stadionu, który ma być gotowy najpóźniej w czerwcu 2022 roku i wtedy stanie się jednym z najładniejszych i najbardziej funkcjonalnych tego typu obiektów w całym kraju. Nie ustawały również prace związane z rozwojem Akademii ŁKS – tak w ujęciu sportowym, jak i infrastrukturalnym. Pod koniec 2019 roku w ośrodku przy ulicy Minerskiej pod okiem ponad 20 świetnie wykwalifikowanych trenerów ćwiczyło łącznie przeszło 300 chłopców w wieku 5-19 lat. Co też istotne, bazę treningową w postaci pięciu boisk (w tym placu dla bramkarzy) uzupełniło boisko pod balonem – pierwsze tego typu w mieście i w całym województwie łódzkim. Po raz pierwszy od lat ŁKS mógł się też wtedy szczycić reprezentantami kraju, bo miejsce w kadrze do lat 21 wywalczyli sobie dwaj wychowankowie: Jan Sobociński oraz Piotr Pyrdoł. Prężnie rozwijały się też oficjalne media najstarszego klubu sportowego w Łodzi, który doczekał się też swoich programów w Radiu Łódź i TVP3 Łódź.

Historia Łódzkiego Klubu Sportowego pisze się dalej…



Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partner strategiczny

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partner techniczny

Partner medyczny

[FM_form id="1"]