Aktualności

ŁKS – Garbarnia. Historia pojedynków mistrzów Polski

1
17 / 10 / 2017


W sobotę przy al. Unii Lubelskiej 2 zmierzy się nie tylko czwarta z piątą drużyną drugiej ligi, ale przede wszystkim dwaj mistrzowie Polski, kluby wielce zasłużone, które rywalizowały ze sobą na boisku już wtedy, kiedy wiele znanych dziś piłkarskich firm jeszcze nie istniało.

Dwudziestolecie międzywojenne

Prawie połowę ze wszystkich meczów pomiędzy ŁKS-em a Garbarnią Kraków rozegrano w dwudziestoleciu międzywojennym, zresztą to właśnie wtedy klub z Małopolski święcił największe triumfy. Pierwszy pojedynek odbył się 9 maja 1929 roku i zakończył się bezbramkowym remisem, natomiast w rewanżu lepsi o jedną bramkę (trafił Joksch) okazali się walczący o mistrzostwo Polski rywale.

Ełkaesiacy mierzyli się z Garbarnią regularnie aż do 1937 roku, czyli spadku krakowian z pierwszej ligi (wyjąwszy z tego rok 1933, kiedy pierwszą ligę podzielona na dwie grupy), a w pamięci ówczesnych kibiców ŁKS-u zapadły zwłaszcza cztery wysokie zwycięstwa. 13 kwietnia 1930 roku doszło w Łodzi do ogromnej niespodzianki, bo wicemistrz mistrz Polski przegrał aż 5:1 – „W pierwszej części meczu drużyna czerwonych pokazała piękną, chwilami koncertową grę, która tyły przeciwnika zupełnie oszołomiła” – napisał o popisach strzelca dwóch goli Władysława Króla i jego kolegów sprawozdawca „Ilustrowanej Republiki”.

Kiedy Garbarnia zdobyła mistrzostwo Polski w 1931 roku znów w kolejnym sezonie wyjechała z Łodzi bez punktów, a w dodatku z bagażem kilku goli. Przy al. Unii 2 „Chłopcy z Ludwinowa” nie mięli absolutnie nic do powiedzenia, aż pięć z sześciu goli (!) zdobył dla ŁKS-u Władysław Król, natomiast gościom na otarcie łez pozostało jedno, choć ponoć piękne trafienie honorowe Reisnera.

W 1935 roku ŁKS wygrał 4:1 (kolejne dwa gole Króla), a dwa lata później odniósł najwyższe zwycięstwo z Garbarnią w historii. Po pierwszej bezbramkowej połowie rozegranego w Łodzi 9 maja 1937 roku meczu nic nie wskazywało na wysoką wygraną drużyny „czerwonych”, dopiero bowiem po zmianie stron rozpoczął się festiwal strzelecki ełkaesiaków.

„Atak ma teraz ciąg na bramkę: Król pięknie zagrywa z Wolskim, Miller, dawny łącznik, dopiero teraz czuje się w swej właściwej pozycji: Lewandowski rozdziela ładne piłki; jeden Nowicki jest słaby i mało zatrudniony. ŁKS gniecie od pierwszej do ostatniej chwili” – donosiła łódzka prasa po zakończonym zwycięstwem 6:0 meczu.

Ostatnie w dwudziestoleciu międzywojennym spotkanie tych drużyn w pierwszej lidze zakończyło się zwycięstwem Garbarni (4:2), potem krakowianie spadli z ligi, a w kolejnym sezonie los byłego mistrza Polski podzielił ŁKS.

A po Królu przyszedł Baran

W pierwszym po zakończeniu wojny ligowym sezonie równie doszło do pojedynku ŁKS-u z Garbarnią i trzeba przyznać, że w 1948 roku górą byli krakowianie, którzy wygrali 2:1 (w drugim meczu padł bezbramkowy remis). Pod koniec lat 40. dwudziestego wieku decyzją władz państwowych kluby zostały przypisane do stowarzyszeń sportowych, a że ŁKS trafił do Zrzeszenia Sportu „Włókniarz” przez kilka lat występował jako ŁKS-Włókniarz Łódź lub Związkowy Klub Sportowy „Włókniarz Łódź”. Z kolei Garbarnia stała się Związkowcem Kraków, a po fuzji z Koroną Kraków – także „Włókniarzem” i to właśnie on uległ 3:2 w 1950 roku łódzkiemu… Włókniarzowi (czyli ŁKS-owi) w obecności dwudziestu pięciu tysiącach łódzkich kibiców, a gole dla gospodarzy zdobyli wtedy Rudolf Patkoló oraz dwa Stanisław Baran.

W 1951 roku łodzianie pokonali Garbarnię 4:2, a jedną z bramek (na 2:2) i to strzałem z połowy boiska (!) zdobył Stanisław Baran, jeden z bohaterów przyszłych „Rycerzy Wiosny”. Zanim jednak ełkaesiacy zadziwili sportową Polskę na stadionie w Zabrzu, sięgnęli po puchar Polski, a w kolejnym roku wywalczyli pierwsze mistrzostwo, ponieśli w 1955 roku wysoką (4:0 – dwa gole Piątka i dwa Grajcara) porażkę z Garbarnią Kraków – najwyższą w historii pojedynków łodzian z tą drużyną. Warto również dodać, że gospodarzem tego meczu byli ełkaesiacy choć do konfrontacji doszło we… Wrocławiu (w poprzedniej kolejce podczas meczu ŁKS-u z Polonią Bytom z powodu awantur w 60. minucie sędzia przerwał zawody).

W 1956 roku, kiedy krakowianie żegnali się z pierwszą ligą doszło do dwóch ostatnich meczów drużyn w najwyższej klasie rozgrywkowej i oba wygrali ełkaesiacy strzelając w tym dwumeczu aż sześć goli, a tracąc tylko jednego. Zwycięstwo odniesione w Krakowie 11 listopada 1956 roku (3:0  po dwóch golach Władysława Soporka i jednym Henryka Szymborskiego) jest przy okazji ostatnim sukcesem ełkaesiaków w starciach z Garbarnią. I także w tym przypadku główna rola przypadła w udziale Stanisławowi Baranowi.

„Ich poczynania cechowała zawsze pewna myśl przewodnia. Na ośnieżonym boisku uwidoczniło się też lepsze wyszkolenie techniczne jedenastki Barana. Jest doprawdy godne podziwu, w jaki sposób ten najstarszy dziś wiekiem piłkarz w Polsce potrafi z… dziecinną łatwością paraliżować poczynania o połowę od siebie młodszych przeciwników” – zanotował sprawozdawca „Przegląd Sportowego”.

Lata 60. i 70.

Do kolejnego pojedynku ŁKS-u z Garbarnią doszło na zapleczu pierwszej ligi. W sezonie 1968/1969 oba mecze zakończyły się podziałem punktów, a i w kolejnych nie wiodło się „Rycerzom Wiosny” najlepiej. Łącznie w tym okresie (przełom lat 60. i 70.) doszło do sześciu spotkań, w czterech z nich padł remis, a dwa wygrali krakowianie. Nawet w sezonie 1970/1971 kiedy łodzianie z powodzeniem, jak się potem okaże, walczyli o powrót do elity, nie udało się ełkaesiakom Garbarni pokonać. 16 maja 1971 roku w Łodzi (25 tys. widzów na trybunach) ŁKS i Garbarnia spotkały się w lidze po raz ostatni, a mecz zakończył się remisem, bo na trafienie Karpiela z rzutu karnego odpowiedział niezawodny „bombardier” Jerzy Sadek.

W trzydziestu trzech rozegranych dotąd spotkaniach ełkaesiacy wygrywali dwunastokrotnie, dziesięć meczów zakończyło się podziałem punktów, a Garbarnia z kompletu punktów cieszyły się jedenaście razy. Wyraźnie lepsi są natomiast ełkaesiacy w bramkach (53-41), co jest efektem kilku wysokich zwycięstw jeszcze w latach 30.

W sobotę przy al. Unii Lubelskiej 2 dojdzie więc do konfrontacji nie tylko czwartej z piątą drużyną drugiej ligi, ale przede wszystkich dwóch mistrzów Polski, klubów bardzo zasłużonych dla polskiego piłkarstwa, które rywalizowały już na boisku w czasach, kiedy wiele znanych dziś piłkarskich firm jeszcze nie istniało. A to z pewnością doda sobotniej konfrontacji smaczku.

Remek Piotrowski

POWRÓT


  • Adam paliwoda

    Przyjmę zakład że w końcu w meczu naszych „orzełków” padną więcej niż 2 bramki oczywiście więcej o jedną strzeli ŁŁŁŁKKKSSS !!!!!!!!!!!!!!!

  • Piotr Andrzejewski

    Stawiam 3:1 dla Suepr EŁKSY ! !



Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partnerzy

Partnerzy II

Partnerzy III

Partner strategiczny

Partner techniczny

Partner medyczny

NEWSLETTER

ZAPISUJĄC SIĘ NA NEWSLETTER OŚWIADCZAM, ŻE ZAPOZNAŁEM SIĘ Z REGULAMINEM I WYRAŻAM ZGODĘ NA PRZETWARZANIE MOICH DANYCH OSOBOWYCH

FreshMail.pl

NEWSLETTER ŁKS

Zapisz się i bądź na bieżąco

FreshMail.pl