Aktualności

Artur Bogusz: „Wydaje mi się, że ŁKS będzie naprawdę mocny”

20
08 / 07 / 2018

Wrócił po kilku latach, bo jak sam twierdzi ŁKS i Łódź zawsze były mu bliskie. W rozmowie z lkslodz.pl nowy-stary piłkarz ŁKS-u opowiada o swym powrocie do klubu, ostatnich pięciu latach, a także zdradza, kto skłonił go do związania się z beniaminkiem pierwszej ligi.

Wielu kibiców oczywiście pamięta, ale podpowiedz tym mniej zorientowanym w temacie…

Jestem prawym obrońcą, ale większość swojej kariery spędziłem na lewej obronie. Na boisku zawsze daje z siebie sto procent. Na odpoczynek pozwalam sobie dopiero po ostatnim gwizdku.

Lewa czy prawa noga?

Operuję prawą nogą, ale lata gry na lewej stronie defensywy zaprocentowały i nie mam problemu z grą także lewą nogą.

Od trzech sezonów byłeś podstawowym piłkarzem Wigier. Stwierdziłeś, że czas zmienić otoczenie?

W Wigrach spędziłem pięć lat z małą półroczną przerwą. Teraz cieszę się, że mogę wrócić do swojego rodzinnego miasta. Uważam, że w piłce czasami potrzeba trochę świeżości, dlatego zdecydowałem się opuścić Suwałki. Ponieważ do Łodzi miałem bardzo daleko, nosiłem się z tym zamiarem od roku, ale dopiero teraz udało się to zmienić. Muszę powiedzieć, że klub z Podlasia był naprawdę dobrze zorganizowany i pomógł mi się rozwinąć.

Miałeś podpisać z ŁKS-em kontrakt już wcześniej, jednak w ostatniej chwili pojechałeś do Wrocławia.

Tak, dosłownie kilka godzin przed złożeniem podpisu, dostałem propozycję testów z ekstraklasy. Chciałem powalczyć trochę o marzenia, przecież każdy młody piłkarz myśli o grze w ekstraklasie. Nie mogłem więc inaczej postąpić. Spakowałem się i pojechałem.

Czego zabrakło podczas testów w Śląsku?

Wydaję mi się, że to nie zależało ode mnie. Ja zrobiłem swoje. Zrezygnowano z moich usług. Mogę jedynie powiedzieć, że nie czułem się gorszy na treningach od innych.

Jak wspominasz pobyt na al. Unii pięć lat temu?

Bardzo dobrze. Zagrałem dwa mecze, raz od pierwszej minuty, a raz wszedłem z ławki. Były to moje pierwsze mecze w pierwszej lidze. Zdaje sobie sprawę z tego, że dla ŁKS-u nie był to dobry czas, przecież po trzech meczach zostaliśmy zdegradowani, co zakończyło wtedy moją pierwszą przygodę z tym klubem, jednak od niedzieli mam szansę od nowa pisać historie w biało-czerwono-białych barwach.

I jak wrażenia? Dużo się zmieniło?

Widać gołym okiem, że wszystko się zmieniło. Wtedy drużynę stworzył zaciąg z SMS-u, trenowaliśmy na Milionowej, nie było tam za ciekawie. Teraz wygląda to dużo lepiej, widać profesjonalne podejście na każdym kroku. Jedyne, co łączy tamten ŁKS z tym obecnym to osoba kierownika drużyny. Jestem naprawdę zadowolony z tego, że tu trafiłem.

Kiedy dowiedziałeś się o zainteresowaniu ŁKS-em?

Dosyć dawno, ponad pół roku temu. Zadzwonił do mnie dyrektor sportowy ŁKS-u i zapytał czy chciałbym wrócić do Łodzi. Od samego początku rozmawialiśmy o poziomie pierwszej ligi. Jestem bardzo związany z Łodzią, to moje miasto, mam tu wielu znajomych, więc chciałem wrócić. Udało się, bardzo się cieszę.

Jak oceniasz poziom piłkarski na zapleczu ekstraklasy. Uważasz, że ŁKS będzie mocny?

Pierwsza liga jest bardzo nieprzewidywalna. Pokazały to dwa ostatnie sezony, w których do ostatnich kolejek biliśmy się z Wigrami o awans do ekstraklasy. Brzmieć to może absurdalnie, ale takie były fakty. Przed każdym sezonem celem było utrzymanie. Po pierwszych sześciu kolejkach zamykaliśmy tabelę, a pod koniec sezonu udało nam się wskoczyć nawet na chwilę na drugie gwarantujące awans miejsce. Taka po prostu jest pierwsza liga. Determinacją i wolą walki można tu naprawdę sporo osiągnąć. Drużyny jeszcze do końca nie znam, ale wydaje mi się, że ŁKS będzie naprawdę mocny.

Bywałeś na meczach w Łodzi w tamtym sezonie?

Byłem na meczu z Finishparkietem Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie, dwa lata temu. W poprzednim sezonie narzeczona przyjechała do mnie do Suwałk i rzadko bywałem w Łodzi. Pamiętam ten mecz bardzo dobrze, kibice prowadzili doping przez cały mecz, drużyna gości przyjechała tu jako lider, a wyjechała z bagażem trzech goli. Trzon drużyny stanowili piłkarze, którzy i teraz znajdują się w kadrze. Świetnie wtedy zagrali.

Jesteś z Łodzi. Czy miało to wpływ na twoją decyzję?

Miałem inne oferty z pierwszej ligi, ale ta z ŁKS-u była najkonkretniejsza. Zaważyła możliwość gry w rodzinnym mieście. Dużo osób pisało już, że cieszą się, że wróciłem i zapewniło, że będą pojawiać się na moich meczach. Organizacyjnie to jest szczyt pierwszej ligi.

Podpisałeś kontrakt na dwa lata. Jaki cel postawiono przed tą drużyną?

Każdy wie, gdzie jest miejsce tak zasłużonego klubu jakim jest ŁKS. A czy jest to projekt #Ekstraklasa2020? Czas pokaże.

Czy miałeś kontakt z jakimś piłkarzem grającym obecnie w ŁKS? Ktoś ci pomógł dokonać wyboru?

Jasne, że miałem, znałem przecież wielu chłopaków z szatni – Kamila Rozmusa i Bartka Widejkę ze wspólnej gry w Wigrach; z łódzkiego podwórka – Michała Kołbę i Maksa Rozwandowicza, a w pierwszej lidze miałem już jakiś kontakt z Bartkiem Kalinkowskim, Danim Ramirezem i Maciejem Wolskim.

Wymieniłeś prawie całą formację defensywną.

Nasza obrona to monolit. Solidny mur. Przeciwników czeka ciężka przeprawa [śmiech].

I na sam koniec pytanie o początek twojej kariery…

Wiem, co masz na myśli. Mieszkałem na Widzewie i przez chwilę trenowałem w klubie lokalnego rywala ŁKS-u. Później trafiłem do SMS-u. Miałem wielu znajomych na Retkinii, często tam bywałem, więc siłą rzeczy było mi bliżej do ŁKS-u. W pierwszej lidze też zadebiutowałem przy al. Unii, ten klub jest mi po prostu bliższy.


Rozmawiał Mateusz Żegota
POWRÓT






Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partner strategiczny

Partner techniczny

Partner medyczny

[FM_form id="1"]