Drużyna

PKO BP Ekstraklasa: ŁKS – Radomiak 3:2

14.04.2024

14.04.2024

PKO BP Ekstraklasa: ŁKS – Radomiak 3:2

fot. Łukasz Grochala / Cyfrasport

Zagraliśmy jak z nut i zasłużenie odnieśliśmy piąte zwycięstwo w sezonie. W 28. kolejce PKO BP Ekstraklasy piłkarze ŁKS-u pokonali po świetnym widowisku 3:2 Radomiaka Radom. Dwa gole dla łodzian zdobył Kay Tejan, a jedno trafienie dorzucił Engjell Hoti.

Tuż przed meczem w U2 ŁKS Store pojawiły się galante okrycia głowy dla kibiców ŁKS-u, które zaanonsowaliśmy hasłem: czapki z głów. I to samo można było powiedzieć pod adresem zespołu trenera Marcina Matysiaka po końcowym gwizdku, bo ŁKS rozegrał jeden z najlepszych spotkań nie tylko w tym roku, ale i w całym niełatwym przecież dla nas sezonie. Niedawny pogromca mistrza Polski wrócił do Radomia bez punktów i z bagażem trzech goli.

Chociaż na początku niedzielnego spotkania nieco częściej przy piłce utrzymywali się goście z Radomia, to ŁKS stworzył w pierwszym kwadransie kilka niezłych okazji do zdobycia gola. W dwóch z trzech takich naprawdę obiecujących sytuacji maczał palce Kay Tejan: najpierw Holender zabrał się z piłką po świetnym podaniu Engjella Hotiego, ale chyba nieco zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, wskutek czego jego drybling wzdłuż linii pola karnego zakończył się na obrońcy; następnie w podobnej sytuacji napastnik zagrał do Michała Mokrzyckiego, lecz uderzenie pomocnika ŁKS-u zablokował gracz Radomiaka, tak zresztą jak chwilę po tym Daniego Ramireza, a gdy po sprytnie rozegranym rzucie wolnym i zamieszaniu w szesnastce gości futbolówka w końcu wpadła do siatki za sprawą Huseina Balicia, sędzia dopatrzył się pozycji spalonej Austriaka.

Ełkaesiacy nie zrażeni tym ani trochę wciąż nacierali z animuszem na bramkę strzeżoną przez Gabriela Kobylaka i zostali za to nagrodzeni w 19. minucie. Dani Ramirez przechwycił piłkę na połowie przyjezdnych, popisał się dokładnym prostopadłym podaniem w tempo do Kaya Tejana, a ten wszedł pomiędzy dwóch obrońców, minął bramkarza i pomimo dość ostrego kąta skierował futbolówkę do siatki (1:0). Co więcej, ten naprawdę efektowny fragment gry w wykonaniu łodzian mógł zostać szybko zwieńczony drugim golem – zabrakło niewiele, po dośrodkowaniu Kamila Dankowskiego próbował Husein Balić.

Na stadionie Króla działo się więc bardzo dużo. Na bramkę Gabriela Kobylaka sunął atak za atakiem, bo łodzianie potrafili niekiedy dwoma-trzema podaniami przenieść się w okolice pola karnego Radomiaka i bezstronny obserwator na pewno nie zdołałby zgadnąć, który z tych dwóch zespołów zamyka ligową tabelę, a który znajduje się w jej środku. Pomiędzy 37. a 38. minutą golkiper Radomiaka dwukrotnie uratował gości przed stratą drugiego gola – najpierw broniąc piekielnie mocny strzał z dystansu Kaya Tejana (świetnie tutaj Holendrowi dogrywał piętą Riza Durmisi), następnie łapiąc futbolówkę po uderzeniu głową Rahila Mammadova. Te najlepsze w naszym wykonaniu 45 minut tego sezonu zwieńczyła tuż przed przerwą jeszcze jedna szybka akcja zainicjowana długim podaniem Kaya Tejana (z własnej połowy) do Huseina Balicia, ładna wymiana w polu karnym przyjezdnych i kąśliwy strzał Austriaka, z którym jednak poradził sobie Gabriel Kobylak.

Niestety, już chwilę po wznowieniu gry pierwsza tego dnia groźna akcja zespołu trenera Macieja Kędziorka przyniosła jej efekt w postaci gola wyrównującego. Tutaj kluczowe było świetne przyjęcie piłki Luisa Machado, co z kolei pozwoliło Jardelowi oddać strzał z kilkunastu metrów – piłka otarła się jeszcze o głowę Leventa Gulena i wpadła do siatki obok zdezorientowanego Dawida Arndta (1:1). Szczęście w nieszczęściu strata gola nie zdeprymowała Rycerze Wiosny – w 55. minucie Michał Mokrzycki posłał piłkę nad głowami obrońców z głębi pola, wprost do rozpędzonego Kaya Tejana, a Holender powtórzył swój widowiskowy drybling z jesiennego meczu z Piastem Gliwice – wbiegł w pole karne z prawej strony, ściął do środka i oddał bardzo precyzyjny strzał, po którym futbolówka wpadła do siatki tuż obok słupka (2:1).

fot. Łukasz Grochala / Cyfrasport

Goście znów musieli odrabiać straty, co więcej zaraz po drugim golu dla ŁKS-u sędzia ukarał drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką Rafała Wolskiego (za faul na Kamilu Dankowskim), więc Radomiak ostatnie dwa kwadranse musiał sobie radzić w dziesiątkę. Pomimo tego przyjezdni dążyli do zmiany wyniku i przejęli nawet na chwilę inicjatywę, natomiast ŁKS skupił się na defensywie i po przyjęciu piłki szukał swoich szans w kontrataku. Po jednej z nich, w 71. minucie, lewym skrzydłem ruszył odważnie Husein Balić, zagrał na środek pola karnego do Piotra Janczukowicza, ten przyjął piłkę tyłem do bramki i wycofał ją przytomnie do Engjella Hotiego. Piękny techniczny strzał tego ostatniego z linii pola karnego dał nam trzeciego gola (3:1).

Ełkaesiacy nie mieli dość i w 83. minucie po kolejnym szybkim wyjściu z własnej połowy powinni podwyższyć prowadzenie. Stipe Jurić pomknął na bramkę, zagrał do pozostawionego bez opieki innego rezerwowego – Antoniego Młynarczyka, lecz ten drugi nie trafił w światło bramki z kilku metrów. Nieco wcześniej na wysokości zadania po drugiej stronie boiska stanął Dawid Arndt (obronił m.in. uderzenie Jardela i płaski strzał Dawida Abramowicza), a i defensywa ŁKS-u dowodzona przez Rahila Mammadova i Leventa Gulena nie dała sobie w kaszę dmuchać, skutecznie zatrzymując wraz z resztą naszych piłkarzy kilka nieźle zapowiadających się ataków przyjezdnych. Co prawda w doliczonym czasie gry Guilherme Zimovski po ładnym uderzeniu z dystansu zdobył jeszcze drugiego gola dla Radomiaka (3:2), ale na więcej już w niedzielę rywalowi nie pozwoliliśmy.

Piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego odnieśli piąte w sezonie i dodajmy w pełni zasłużone zwycięstwo, rozgrywając przy okazji jeden z najlepszych i najbardziej efektownych spotkań w tym sezonie. Dzięki temu opuściliśmy ostatnie miejsce w tabeli. W następnej serii spotkań ełkaesiacy zmierzą się na stadionie Króla z Lechem Poznań. To też trzeba zobaczyć na żywo!


28. kolejka PKO BP Ekstraklasy | ŁKS Łódź – Radomiak Radom 3:2 (1:0)

  • Bramki: 1:0 Kay Tejan (19), 1:1 Jardel (49), 2:1 Kay Tejan (55), 3:1 Engjell Hoti (71), 3:2 Guilherme Zimovski (90+2)
  • Żółte kartki: Mammadov, Janczukowicz, Arndt (ŁKS), Wolski (Radomiak)
  • Czerwona kartka: Wolski (57)
  • Sędzia: Damian Kos (Wejherowo)
  • Widzów: 8828

Składy:

  • ŁKS: Dawid Arndt – Kamil Dankowski, Rahil Mammadov, Levent Gülen, Riza Durmisi, Michał Mokrzycki, Dani Ramirez, Engjëll Hoti (72, Thiago Ceijas), Kay Tejan (87, Bartosz Szeliga), Husein Balić (78, Antoni Młynarczyk), Piotr Janczukowicz (72, Stipe Jurić). Trener: Marcin Matysiak.
  • Radomiak: Gabriel Kobylak – Jan Grzesik, Raphael Rossi, Luka Vušković, Dawid Abramowicz, Rafal Wolski, Joao Peglow (72, Krystian Okoniewski), Luizão (82, Michał Kaput), Bruno Jordão (82, Guilherme Zimovski), Luís Machado (61, Lisandro Semedo), Jardel (82, Leandro). Trener: Maciej Kędziorek.