Klub

Zasłużone bez dwóch zdań. ŁKS – GKS Tychy 2:0

21.11.2021

21.11.2021

Zasłużone bez dwóch zdań. ŁKS – GKS Tychy 2:0

fot. Radosław Jóźwiak / Cyfrasport

W 18. kolejce Fortuna 1 Ligi piłkarze ŁKS-u rozegrali jeden z najlepszych meczów w tym sezonie i zasłużenie pokonali GKS Tychy 2:0 po golach Macieja Radaszkiewicza i Macieja Wolskiego.

Podopieczni trenera Kibu Vicuñy sprawili swojemu szkoleniowcowi, wczorajszemu jubilatowi, a przy okazji także wszystkim ełkaesiakom, doskonały prezent. W niedzielne popołudnie dyktowali warunki gry niemal przez całe dziewięćdziesiąt minut i w nagrodę nie tylko wygrali z aspirującym do awansu GKS-em Tychy, ale i zbliżyli się do czołówki pierwszej ligi.

ŁKS dobrze rozpoczął mecz z GKS-em i nie chodzi wyłącznie o kąśliwy strzał Bartosza Szeligi z 4. minuty (z którym z kłopotami poradził sobie Konrad Jałocha), a przede wszystkim o dużą ruchliwość i pomysłowość łódzkich piłkarzy, w czym celowali zwłaszcza krążący między formacjami Javi Moreno, Antonio Dominguez, Ricardinho i Pirulo.

Tuż przed upływem pierwszego kwadransa szybki atak zainicjowany m.in. przez tego ostatniego pozwolił Ricardinho uderzyć z lewej strony pola karnego. Piłka po strzale Brazylijczyka nie zatrzepotała w siatce, bo gości uratował asekurujący bramkarza Kamil Szymura. Tej odrobiny szczęścia zabrakło nam także przy uderzeniu Antonio Domingueza z dystansu i chwilę po tym, gdy golkiper GKS-u wybił futbolówkę na środek pola karnego po ostrym dośrodkowaniu Hiszpana.

W ostatniej z wymienionych sytuacji łodzianie nie zdążyli dostatecznie szybko zagospodarować kluczowego sektora szesnastki, lecz w 20. minucie byli i w odpowiednim miejscu, i w odpowiednim czasie. – Antonio Dominguez precyzyjnie dośrodkował piłkę na głowę Macieja Radaszkiewicza, który wyskoczył zza pleców obrońcy i strzałem głową otworzył wynik spotkania, dopisując przy okazji już trzecie ligowe trafienie w tym sezonie pierwszej ligi.

ŁKS zasłużył na gola bez dwóch zdań, co zresztą udowodnił w ostatnim kwadransie pierwszej połowy. Ręce same składały się do oklasków chociażby w 32. minucie, kiedy gospodarze przetransportowali piłkę z defensywy do ataku za pomocą sześciu podań z pierwszej piłki – każdego do przodu, każdego dokładnego. W końcówce tej odsłony mogły się podobać także trzy akcje zwieńczone niecelnymi uderzeniami Pirulo z woleja oraz Jakuba Tosika i Bartosza Szeligi z dwudziestu metrów.

Innymi słowy – gospodarze nie dali pograć rywalowi przed przerwą. Po pauzie – tyszanie próbowali przejąć inicjatywę, więc teraz nieco częściej niż w pierwszych czterdziestu pięciu minutach utrzymywali się przy piłce, co jednak nie przełożyło się na bezpośrednie zagrożenie pod bramką czujnego między słupkami Marka Kozioła, wyjąwszy z tego może strzał głową Macieja Mańki, z którym nasz bramkarz poradził sobie bez problemu.

Nadal ciekawiej było po drugiej stronie boiska. W 56. minucie po dwójkowej akcji z Maciejem Radaszkiewiczem w boczną siatkę trafił Ricardinho. Cztery minuty później niewiele do szczęścia zabrakło Pirulo (Hiszpan uderzył niecelnie z kilkunastu metrów) i przede wszystkim Oskarowi Koprowskiemu, który nie zdołał sięgnąć piłki po dośrodkowaniu i solowej akcji Javiego Moreno.

I tak to mniej więcej wyglądało także w dalszej części niedzielnego spotkania. ŁKS a to przyspieszał grę, a to nieco ją przytomnie zwalniał, nie zapominając przy tym o nękaniu rywala. Kwadrans przed końcem spotkania z dystansu kropnął Javi Moreno, a Konrada Jałochę rozgrzał też chwilę po tym strzałem zza linii pola karnego Maciej Radaszkiewicz.

Podobnych strzałów na bramkę GKS-u oglądaliśmy w końcówce więcej (próbowali m.in. Antonio Dominguez i Damian Nowacki) – wreszcie „Rycerzom Wiosny” udało się postawić kropkę nad „i”, lecz zanim do tego doszło przeżyliśmy jeszcze chwilę trwogi, gdy po jednej z nielicznych dziś tak groźnych akcji GKS-u, Jan Sobociński zatrzymał piłkę na linii bramkowej po strzale Damiana Nowaka. Niedługo po tym, w 88. minucie, rezerwowy dzisiaj Maciej Wolski kropnął zza szesnastki po akcji Mateusza Bąkowicza, a że futbolówka odbiła się jeszcze od jednego z defensorów i tym samym zmyliła golkipera, tuż przed końcowym gwizdkiem cieszyliśmy się z drugiego gola.

Ełkaesiacy rozegrali świetne zawody, zasłużenie pokonali 2:0 GKS Tychy i z dorobkiem 28 punktów na koncie zbliżyli się do czołówki pierwszej ligi. W następnej serii spotkań podopieczni trenera Kibu Vicuñy zmierzą się ze Skrą i chociaż gospodarzem tego spotkania będzie beniaminek z Częstochowy, mecz zostanie rozegrany na stadionie Króla.


18. kolejka Fortuna 1 Ligi ŁKS Łódź – GKS Tychy 2:0 (1:0)

  • Bramka: 1:0 Maciej Radaszkiewicz (20), 2:0 Maciej Wolski (88)
  • Żółte kartki: Pirulo, Tosik, Szeliga – Mańka, Sołowiej
  • Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń)
  • Widzów: 3652

Składy:

  • ŁKS: Marek Kozioł – Mateusz Bąkowicz, Oskar Koprowski, Jan Sobociński, Bartosz Szeliga, Jakub Tosik (64, Maksymilian Rozwandowicz), Antonio Dominguez, Ricardinho (64, Maciej Wolski), Pirulo (80, Damian Nowacki), Javi Moreno, Maciej Radaszkiewicz (90, Stipe Jurić). Trener: Kibu Vicuña.
  • GKS: Konrad Jałocha – Dominik Połap (46, Maciej Mańka), Łukasz Sołowiej, Kamil Szymura, Krzysztof Wołkowicz, Marcin Kozina (64, Kacper Janiak), Jakub Piątek (64, Sebastian Steblecki), Wiktor Żytek, Łukasz Grzeszczyk, Bartosz Biel (79, Damian Nowak), Gracjan Jaroch (46, Tomáš Malec). Trener: Artur Derbin.