Klub

Awans jest nasz! Arka – ŁKS 1:1

26.05.2023

26.05.2023

Awans jest nasz! Arka – ŁKS 1:1

fot. Mateusz Słodkowski / Cyfrasport

Marzenia się spełniają, trzeba tylko mocno wierzyć. W 33. kolejce Fortuna 1 Ligi piłkarze ŁKS-u zremisowali na wyjeździe 1:1 z Arką Gdynia. Jeden z najważniejszych punktów w historii naszego klubu dał nam awans do PKO BP Ekstraklasy. Łodzianie, mamy to!

W 1953 roku pod wodzą legendarnego Władysława Króla, a potem w 1971, 2006, 2011, 2019 i w końcu dziś! Piątkowy wieczór 26 maja 2023 roku już na zawsze kojarzyć będziemy z szóstym w historii awansem najstarszego łódzkiego klubu do piłkarskiej ekstraklasy. Awans nie tyle nawet wywalczony, co wygrany, bo zespół trenera Kazimierza Moskala zasłużył na ten sukces przede wszystkim dobrą grą w piłkę przez cały sezon.

Mecz z Arką nie był łatwy, choć sam początek (tzn. pięć minut) należał do ŁKS-u. Utrzymywaliśmy się przy piłce, a raz za sprawą Mateusza Kowalczyka zdołaliśmy nawet przedrzeć się w szesnastkę miejscowych (sytuację wyjaśnili obrońcy). Zaraz po tym bardzo gorąco zrobiło się po drugiej stronie boiska. Na prawym skrzydle łodzianom uciekł Mateusz Stępień, zagrał na środek pola karnego, skąd pozostawiony bez opieki Sebastian Milewski fatalnie spudłował.

Tam nam się upiekło, niestety chwilę po tym, w 13. minucie, gospodarze objęli prowadzenie. Arkowcy egzekwowali rzut rożny, po którym na bramkę ŁKS-u płaski strzał oddał Hubert Adamczyk i chociaż z tym uderzeniem Aleksander Bobek poradził sobie całkiem nieźle, dobitki pozostawionego bez opieki na piątym metrze Przemysława Stolca nie mógł już zatrzymać.

W 21. minucie sytuacja łodzian mogła być jeszcze gorsza, bo Michał Mokrzycki zdaniem arbitra zatrzymał niezgodnie z przepisami Kacpra Skórę. Rzecz działa się w polu karnym, więc sędzia wskazał na jedenasty metr. Uratował nas (już trzeci raz w tym sezonie) Aleksander Bobek, broniąc strzał Huberta Adamczyka i szybko doskakując do futbolówki, co utrudniło strzelcowi skuteczną dobitkę. To pierwszy z kluczowych dla nas momentów tego spotkania. Maturzysta numer jeden zdał egzamin celująco.

Cztery minuty później akcja przeniosła się w końcu na drugą stronę boiska, gdzie solową akcją w polu karnym Arki popisał się Pirulo. Hiszpan ten swój drybling zakończył celnym strzałem, lecz Daniel Kajzer nie dał się tu zaskoczyć, pewnie chwytając futbolówkę. Chwilę później, po bardzo obiecującej kontrze gości zainicjowanej przez Mateusza Kowalczyka, golkiper nie musiał nawet interweniować, bo na linii pola karnego miejscowych pogubił się Piotr Janczukowicz, z kolei przed przerwą prosto w bramkarza uderzył z kilkunastu metrów Michał Trąbka.

Po zmianie stron obraz gry zmienił się o tyle, że coraz częściej pojawialiśmy się na połowie „żółto-niebieskich”, chociaż żadna z kilku ciekawie zapowiadających się akcji łodzian nie zakończyła się w pierwszym kwadransie strzałem, bo albo naszym brakowało dokładności, albo daliśmy się łapać na spalone, albo dobrze ustawieni w obronie arkowcy oddalali zagrożenie od własnej bramki.

Pod bramką Daniela Kajzera zakotłowało się dopiero w 68. minucie, gdy długie podanie przechwycił Bartosz Szeliga, zagrał w szesnastkę, gdzie zamykający akcję Pirulo kropnął mocno wzdłuż linii bramkowej, lecz żaden z jego kolegów nie dosięgnął futbolówki. To był lepszy okres gry łodzian. Szybko odzyskiwaliśmy piłkę, dokładniej ją rozgrywaliśmy, z dystansu groźnie, chociaż niecelnie huknął też Artemijus Tutyškinas.

A potem stało się coś, czego pewnie żaden z nas nigdy nie zapomni. W 84. minucie sprawy w swoje ręce wziął Mateusz Kowalczyk. Zagrywał wprowadzony w drugiej połowie Kelechukwu Ibe-Torti, młody pomocnik przejął futbolówkę przed szesnastką Arki, utrzymał się przy niej pomimo asysty obrońców Arki i w końcu popisał się mocnym, płaskim, cudownie precyzyjnym uderzeniem, po którym Daniel Kajzer musiał skapitulować (1:1). Maturzysta numer 2 też zdał celująco swój egzamin dojrzałości.

Arka w końcówce miała jeszcze jedną szansą po zamieszaniu w naszym polu karnym, ale łodzianie nie pozwolili wyrwać sobie tego cennego punktu. Po końcowym gwizdku piłkarze i kibice ŁKS-u oszaleli ze szczęścia. Tyle czekaliśmy. Było warto.

Piłkarze ŁKS-u zremisowali 1:1 z Arką Gdynia i na kolejkę przed końcem rozgrywek zapewnili sobie awans do PKO BP Ekstraklasy. W sobotę 3 czerwca będziemy fetować ten sukces na stadionie Króla przy okazji meczu z Odrą Opole. Sprzedaż biletów trwa cały czas (bilety.lkslodz.pl).


33. kolejka Fortuna 1 Ligi / Arka Gdynia – ŁKS Łódź 1:1 (1:0)

  • Bramki: 1:0 Przemysław Stolc (13), 1:1 Mateusz Kowalczyk (84)
  • Żółte kartki: Pirulo (ŁKS)
  • Sędzia: Karol Arys (Szczecin)

Składy:

  • Arka: Daniel Kajzer – Michał Marcjanik, Ołeksandr Azaćkyj, Przemysław Stolc, Mateusz Stępień (89, Wojciech Zieliński), Sebastian Milewski, Janusz Gol, Dawid Gojny, Kacper Skóra (81, Mateusz Żebrowski), Hubert Adamczyk (23, Omran Haydary), Karol Czubak. Trener: Ryszard Wieczorek.
  • ŁKS: Aleksander Bobek – Kamil Dankowski, Nacho Monsalve, Adam Marciniak, Artemijus Tutyškinas (79, Kelechuwku Ibe-Torti), Mateusz Kowalczyk (88, Vladyslav Okhronchuk), Michał Trąbka, Michał Mokrzycki, Pirulo (88, Maciej Dąbrowski), Piotr Janczukowicz (79, Stipe Jurić), Maciej Śliwa (61, Bartosz Szeliga). Trener: Kazimierz Moskal.