Starzy mistrzowie znów na ligowym ringu. W środę ŁKS – Stal!

Klub

Starzy mistrzowie znów na ligowym ringu. W środę ŁKS – Stal!

22.08.2018

22.08.2018

Dwie drużyny z aspiracjami, oprawa godna meczów o najwyższą stawkę i miejmy nadzieję szczelnie wypełniona trybuna. Innymi słowy – tego spotkania przegapić po prostu nie można!

Kilka lat temu, kiedy ŁKS trafił do futbolowego czyśćca, marzyliśmy o ligowych starciach z wielkimi polskiej piłki. Stal Mielec, która w elicie nie grała od dwudziestu dwóch lat, z pewnością do takich wielkich należy zaliczyć, a chociaż drużyny spotkają się na zapleczu elity, widowisko stworzyć mogą iście ekstraklasowe (w dobrym znaczeniu tego słowa).

Czy więc można odpuścić sobie środowy mecz byłych mistrzów Polski? Nie można.

Czy Stal zaskoczy?

Dwukrotny mistrz Polski i ćwierćfinalista Pucharu UEFA z Mielca marzy o powrocie do elity i kibice Stali nie ukrywają, że chcieliby aby to marzenie ziściło się już za kilkanaście miesięcy. Początek rozgrywek w wykonaniu „Biało-Niebieskich” nie należy co prawda do przesadnie udanych (12. miejsce w tabeli, dwa zwycięstwa, trzy porażki), ale trzeba pamiętać, że Stal aż cztery z pięciu spotkań rozegrała na wyjeździe.

W minionej kolejce mielczanie, podobnie zresztą jak ŁKS, musieli przełknąć gorycz porażki, choć śledząc zawody z Podbeskidziem wydawało się (kolejna analogia do meczu ełkaesiaków w Krakowie), że to Stal sięgnie po komplet punktów. Niestety dla podopiecznych trenera Artura Skowronka, gospodarze zmarnowali przy stanie 0:0 kilka doskonałych okazji do zdobycia gola i zostali za to surowo przez „Górali” ukarani.

Niech jednak wyniki Stali w tym sezonie nie zwiodą łodzian. Ma bowiem kim straszyć Stal i to zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Bramkarz Seweryn Kiełpin w zeszłym sezonie wygrywał w barwach Wisły Płock ligowe starcia z Lechem i Legią, rutyniarz Rafał Grodzicki to dwukrotny wicemistrz Polski, a szybki pomocnik Łukasz Wroński w barwach GKS-u Bełchatów wystąpił w 37. meczach w ekstraklasie. Ich koledzy nie ustępują im pola, a z Łodzi drużyna z Podkarpacia zamierza wywieźć komplet punktów.

Będzie widowisko!

Trudno tak naprawdę zrozumieć, co stało się w minioną sobotę. Ełkaesiacy mieli po swojej stronie argumenty stricte piłkarskie, prowadzili do przerwy 2:1, a i tak ulegli Garbarni, na co przecież w ogóle się nie zanosiło. Kibice ŁKS-u zastanawiają się, czy to cena jaką musi zapłacić nie ograny jeszcze na tym szczeblu beniaminek, czy też może cena, którą trzeba zapłacić na tym etapie budowy nowej drużyny. A drużyna ta została zaprogramowana przez trenera Kazimierza Moskala w taki sposób, aby cieszyć kibiców widowiskową grą, kreować sytuacje podbramkowe i utrzymywać się przy piłce.

Byłoby absurdem, gdyby ełkaesiacy po dwóch przegranych spotkaniach w lidze (GKS, Garbarnia) przestali wierzyć w tę filozofię, mimo wszystko mamy więc nadzieję, ba, jesteśmy o tym przekonani, że na mecz ze Stalą warto się wybrać właśnie dlatego, że kolejny raz „Rycerze Wiosny” zaprezentują ciekawy ofensywny futbol. Na ile to starczy w środę, oczywiście nie wiemy, tego natomiast, że postawa łodzian nikogo nie pozostawi obojętnym jesteśmy niemal pewni.

Ciekawe też, czy receptą na ostatnie grzechy (a te popełniła w Krakowie każda formacja) stała się rozmowa, trening czy też może będą korekty w składzie. Trener Kazimierz Moskal ma do dyspozycji wszystkich zawodników (między innymi Kamila Żylskiego, który zadebiutował w sobotę w barwach ŁKS-u), a część z nich wciąż czeka na swoją szansę (wśród nich są także ci, którzy w ubiegły weekend zagrali w meczu rezerw).

Ostatni nieudany summa summarum mecz nie powinien zachwiać wiary łódzkich piłkarzy, powinien natomiast zmusić ich do refleksji nad znaczeniem koncentracji (od pierwszej do ostatniej minuty) i konsekwencjami indywidualnych błędów, bo porażka (banał) to zwykle suma tych błędów. Jeśli łodzianie zdołają zaś kolejny raz zaprezentować przyjemny dla oka futbol, a jednocześnie zachowają koncentracją, nie tylko o poziom widowiska powinniśmy być spokojni, ale i o końcowy wynik.

Wojciech Myć sędzia zawodów

Rozjemcą środowego starcia ŁKS-u ze Stalą Mielec będzie Wojciech Myć z Lublina. 29-letni arbiter w zeszłym sezonie sędziował osiemnaście spotkań, z czego większość w pierwszej lidze (ale i jeden mecz w ekstraklasie!). W sumie w tych pojedynkach pan Myć pokazał 113 żółtych kartek (średnia 6,33 na mecz), a na jedenasty metr wskazał sześciokrotnie (co ciekawe, w zeszłym sezonie arbiter ten ani razu nie wyjął z kieszeni czerwonego kartonika). To też arbiter szczęśliwy dla Stali, sędziował bowiem zwycięski dla mielczan mecz z Garbarnią Kraków na inaugurację bieżącego sezonu.

W środę na liniach pomagać mu będą Bartosz Kaszyński i Mikołaj Kostrzewa.

Kasy czynne od 12.00!

Stal Mielec to jeden z najciekawszych i najbardziej atrakcyjnych rywali w pierwszej lidze. Przemawia za tym wnioskiem historia, przemawiają i tegoroczne aspiracje środowego rywala ełkaesiaków. Jeśli dodamy do tego nastawioną na stwarzanie ciekawych widowisk drużynę trenera Kazimierza Moskala, nie pozostaje nic innego, jak zaprosić łódzkich kibiców na mecz.

Bilety na starcie ze Stalą Mielec w środę, a więc w dniu zawodów, będzie można zakupić w kasie przy al. Unii Lubelskiej od godziny 12.00 do zakończenia pierwszej połowy.

Do zobaczenia na ŁKS-ie!


6. kolejka I ligi / ŁKS Łódź – Stal Mielec / Środa (22 sierpnia) / godz. 17.45

Przypuszczalne składy:

  • ŁKS: Kołba – Grzesik, Rozwandowicz, Sobociński, Rozmus, Gamrot, Ramirez, Łuczak, Kalinkowski, Bryła, Radionov.
  • Stal Mielec: Kiełpin – Spychała, Grodzicki, Dobrotka, Getinger, Wroński, Soljić, Nowak, Banaszewski, Mendi, Prokić.

Autor: Remek Piotrowski