PKO BP Ekstraklasa: Ruch – ŁKS 2:0

Drużyna

PKO BP Ekstraklasa: Ruch – ŁKS 2:0

28.07.2023

28.07.2023

fot. Łukasz Grochala / Cyfrasport

W 2. kolejce PKO BP Ekstraklasy piłkarze ŁKS-u przegrali w Gliwicach 0:2 z Ruchem Chorzów. 

Trener Kazimierz Moskal nie mógł w piątek skorzystać z usług Kamila Dankowskiego i Pirulo (obu wykluczyły urazy), więc tego pierwszego na prawej stronie boiska zastąpił debiutujący nie tylko w piłkarskiej elicie, ale i w wyjściowym składzie pierwszej drużyny łodzian Grzegorz Glapka, natomiast miejsce Hiszpana zajął Piotr Janczukowicz.

W pierwszym kwadransie częściej przy piłce utrzymywali się chorzowianie, oni również utrudniali ełkaesiakom rozegranie piłki bardzo wysoko atakując naszych piłkarzy i chociaż pierwszy celny strzał na bramkę oddał ŁKS (po składnej akcji czujność Jakuba Bieleckiego strzałem z dystansu sprawdził Dani Ramirez), to „Niebiescy” szybko objęli prowadzenie.

W 14. minucie gospodarze wznowili grę z autu, Daniel Szczepan oszukał przy linii końcowej Nacho Monsalve, zagrał na środek szesnastki, gdzie zza pleców naszych obrońców wyskoczył Kacper Michalski. Pierwszy strzał zawodnika Ruchu Aleksander Bobek zdołał zatrzymać, lecz przy dobitce był bezradny. Jakby tego było mało w 28. minucie wskutek urazu z boiska musiał zejść Kay Tejan. Miejsce Holendra na środku ataku zajął Piotr Janczukowicz, a na prawe skrzydło powędrował wprowadzony z ławki rezerwowych Maciej Śliwa.

Po pół godzinie gry coś zaczęło się dziać i pod bramką Ruchu. Najpierw, po rozegraniu z rzutu wolnego, do siatki, lecz ze spalonego trafił Bartosz Szeliga, a chwilę po tym i dobrej dwójkowej akcji skrzydłowego z Piotrem Głowackim, ten pierwszy spudłował z dogodnej pozycji. Jeszcze bardziej zakotłowało się w polu karnym gospodarzy w 39. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, gdy na bramkę Ruchu strzelali Nacho Monsalve, Bartosz Szeliga i Dani Ramirez – zabrakło niewiele, piłkę sprzed linii bramkowej po próbie tego ostatniego wybił Kacper Michalski.

Druga połowa rozpoczęła się od bardzo groźnego kontrataku Ruchu zwieńczonego minimalnie niecelnym strzałem Filipa Starzyńskiego. Dopiero po tym łodzianie zaczęli stopniowo przejmować inicjatywę, coraz częściej utrzymując się przy piłce na połowie rywala. W 59. minucie o szybsze bicie serca przyprawił chorzowian rajd Daniego Ramireza (bez efektu, bo w porę zareagował jeden z obrońców), z kolei główka Piotra Janczukowicza z 68. minucie chybiła celu.

Po tym krótkim okresie przewagi łodzian Ruch najpierw oddalił zagrożenie od własnej bramki, a potem sam zaatakował, na nasze nieszczęście bardzo skutecznie. Kwadrans przed końcem Daniel Szczepan ruszył na bramkę ŁKS-u, zagrał przytomnie do Tomasza Swędrowskiego, który nie miał problemu z pokonaniem Aleksandra Bobka. Gospodarze prowadzili 2:0, na domiar złego w końcówce spotkania drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką sędzia ukarał Michała Mokrzyckiego, więc zawody kończyliśmy w osłabieniu.

Piłkarze ŁKS-u przegrali w Gliwicach z Ruchem. W następnej kolejce rozgrywek PKO BP Ekstraklasy łodzianie wreszcie wrócą na stadion Króla, gdzie w piątek 4 sierpnia zmierzą się z Koroną Kielce.


2. kolejka PKO BP Ekstraklasy / Ruch Chorzów – ŁKS Łódź 2:0 (1:0)

  • Bramki: 1:0 Kacper Michalski (14), 2:0 Tomasz Swędrowski (75)
  • Żółte kartki: Szymański, Letniowski, Swędrowski (Ruch), Mokrzycki (ŁKS)
  • Czerwona kartka: Mokrzycki (82 – za dwie żółte)
  • Sędzia: Damian Sylwestrzak
  • Widzów: 9736

Składy:

  • Ruch: Jakub Bielecki – Kacper Michalski, Konrad Kasolik, Remigiusz Szywacz, Maciej Sadlok, Juliusz Letniowski (61, Przemysław Szur), Szymon Szymański, Tomasz Swędrowski (90+3, Michał Feliks), Filip Starzyński (61, Maciej Firlej), Tomasz Wójtowicz, Daniel Szczepan (88, Dominik Steczyk). Trener: Jarosław Skrobacz.
  • ŁKS: Aleksander Bobek – Grzegorz Glapka (66, Mieszko Lorenc), Nacho Monsalve, Adam Marciniak, Piotr Głowacki (81, Artemijus Tutyškinas), Michał Mokrzycki, Engjell Hoti (66, Jakub Letniowski), Dani Ramirez, Piotr Janczukowicz (81, Stipe Jurić), Kay Tejan (28, Maciej Śliwa), Bartosz Szeliga. Trener: Kazimierz Moskal.