Lukas Bielak: To wspaniałe uczucie tak ucieszyć ełkaesiacką publiczność

Klub

Lukas Bielak: To wspaniałe uczucie tak ucieszyć ełkaesiacką publiczność

17.03.2019

17.03.2019

Czekałem, czekałem i wreszcie się doczekałem. Choć mam nadzieję, że na kolejnego gola nie będę musiał już tyle czekać. Najważniejsze, że ta bramka pomogła odnieść nam następne ważne zwycięstwo – mówi Lukas Bielak, pomocnik Łódzkiego Klubu Sportowego.

Półtora roku czekałeś na gola w barwach ŁKS-u, ale gdy już w końcu trafiłeś do siatki, to wyszła z tego bramka z kategorii „stadiony świata”…

To fakt, trochę musiałem czekać na tego gola dla ŁKS-u, ale było warto. Bardzo się cieszę z tej bramki. Wierzę, że na kolejne trafienie nie będę musiał czekać tak długo.

Jeszcze w drugiej lidze byłeś bardzo bliski tego premierowego gola, ale ostatecznie trafienie zapisano innemu zawodnikowi. Teraz wątpliwości już żadnych nie było…

Nie pamiętam dokładnie, w którym meczu to było, ale rzeczywiście wtedy gol został przypisany Bartkowi Widejko, który musnął jeszcze piłkę zanim zatrzepotała ona w siatce. Tak czy siak, to trafienie z meczu z Warty zapamiętam jako swoją pierwszą w karierze bramkę dla ŁKS-u.

Ten gol strzelony z dystansu był wyjątkowej urody, ale i miał wyjątkowe znaczenie, bo dał wam dużo więcej spokoju w grze…

Zgadza się. Przy wyniku 2:0 grało nam się już znacznie łatwiej. Choć na początku drugiej połowy niepotrzebnie daliśmy rywalom tyle swobody. Myśleliśmy, że jeszcze szybciej „zamkniemy” to spotkanie golem na 3:0. Udało nam się to dopiero pod koniec, co nie zmienia faktu, że jesteśmy bardzo zadowoleni z tego meczu. Po raz drugi z rzędu u siebie wygraliśmy 3:0, po raz trzeci z rzędu nie straciliśmy gola i w efekcie znów powiększyliśmy przewagę nad rywalami w tabeli.

Przez kartki i kontuzje po raz kolejny wystąpiliście w zmienionym ustawieniu. Ale po raz kolejny nie było widać tych zmian na boisku. Czy to jest główna siła ŁKS-u w tym sezonie?

Zabrakło znowu paru zawodników, ale mamy na tyle szeroką i wyrównaną kadrę, że każdy jest w stanie wejść i wnieść dużo dobrego w poczynania drużyny. A każdy chce grać, więc rywale na pewno mają utrudnione zadanie rozpracowując ŁKS na przedmeczowych analizach.

Kibice zastanawiają się już, czy przerwa od ligowego grania w najbliższy weekend nie wybije was trochę z rytmu. Jakie jest twoje zdanie na ten temat?

Myślę, że mimo wszystko przyda nam się ta przerwa. Kilku zawodników będzie mogło spokojnie się wykurować, a to ważne, gdyż w kwietniu czeka nas przecież prawdziwy maraton. Zagramy wtedy aż sześć spotkań. Przy takiej dawce grania każdy będzie wtedy potrzebny, a przez te najbliższe kilkanaście dni nie zapomnimy przecież jak się gra w piłkę.

Spotkanie z Wartą okazało się meczem premier: twoja premierowa bramka dla ŁKS-u, debiut i premierowa bramka Łukasza Sekulskiego oraz debiut Adama Ratajczyka. Obaj chyba z dobrej strony zapamiętają te pierwsze chwile przed łódzką publicznością?

„Seki” musiał czekać dwa mecze ze względu na uraz ścięgna Achillesa, ale w miarę szybko się z nim uporał i na dodatek uświetnił debiut golem. Zatem na pewno nie będzie narzekał. A „Rataj” jako młody zawodnik dostał pokazania się przy korzystnym wyniku i zebrania niezbędnego doświadczenia. Z pewnością było to dla niego duże przeżycie i bodziec do jeszcze cięższej pracy. Tak jak dla pozostałych młodych chłopaków, których nie brakuje przecież w naszym zespole, a którzy czekają na swoją szansę. Rywalizacja na każdej pozycji jest spora, ale to ŁKS-owi może wyjść tylko na dobre.