Klub

Jeszcze jeden… Arka Gdynia – ŁKS 0:1

16.06.2021

16.06.2021

Jeszcze jeden… Arka Gdynia – ŁKS 0:1

fot. Mateusz Słodkowski / Cyfrasport

Piłkarze ŁKS-u dokonali tego, co nie udało się ich wielu poprzednikom. Łodzianie pokonali pierwszy raz Arkę w Gdyni 1:0 i w nagrodę zagrają w finale barażów, których stawką jest awans do PKO Ekstraklasy.

ŁKS nigdy dotąd nie wygrał w Gdyni, co więcej strzelił tam wcześniej zaledwie pięć goli. W sobotni wieczór podopieczni trenera Marcina Pogorzały dopisali do tego skromnego bilansu tylko jedno trafienie, ale właśnie ono w połączeniu z hartem ducha wszystkich zawodników, od niezawodnego w środę Arkadiusza Malarza począwszy, na Oskarze Koprowskim skończywszy, pozwoliło nie tylko „odczarować” stadion Arki, ale i awansować do finału barażów.

Zanim jednak cieszyliśmy się wraz z piłkarzami z tej pierwszej w historii wiktorii, trzeba było wpierw wywalczyć, ba niekiedy nawet wyszarpać gospodarzom wiele ważnych piłek, trzeba było ciut pocierpieć i wykazać się cierpliwością. Już w trzech pierwszych minutach arkowcy dwukrotnie zagrozili bramce Arkadiusza Malarza. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Christiana Alemana z pięciu metrów chybił Adam Deja, a kilkadziesiąt sekund po tym Ekwadorczyk uderzył z dystansu tuż obok słupka.

Napór Arki trwał dalej. Gospodarze zdominowali środek pola, regularnie zbierali „drugie” piłki i co chwila zapędzali się w okolice szesnastki łodzian. Nasi piłkarze zmuszeni do defensywy skoncentrowali się w tej fazie spotkania na wybijaniu rywala z uderzenia, więc po drugiej stronie boiska Daniel Kajzer spoglądał ze spokojem na to, jak sunie atak za atakiem na bramkę jego vis-à-vis.

W 15. minucie ełkaesiacy po raz pierwszy wymienili kilkanaście podań na połowie rywala, co więcej Antonio Dominguez zwieńczył nawet całą tę długą akcję celnym strzałem z dystansu (bramkarz Arki złapał piłkę). Od tego momentu podopieczni trenera Dariusza Marca nie zdołali zmusić gości do tak głębokiej defensywy jak w pierwszym kwadransie zawodów, chociaż nadal przeważali. Siedem minut po strzale Hiszpana znów zagotowało się pod naszą bramką – Adrian Klimczak w ostatniej chwili zablokował strzał Macieja Rosołka, z kolei Mateusz Żebrowski posłał futbolówkę głową tuż nad poprzeczką.

ŁKS pozazdrościł rywalowi wszystkich tych dogodnych okazji do objęcia prowadzenia i w 27. minucie sam przeprowadził szybką, bardzo widowiskową akcję, w której zabrakło jedynie puenty, bo po podaniu z lewego skrzydła Adriana Klimczaka i sprytnym odegraniu Michała Trąbki w kierunku Ricardinho, Brazylijczyk przegrał pojedynek „sam na sam” z golkiperem.

Gdyńscy kibice odetchnęli z ulgą, a po chwili jęknęli z zawodu. Piłka znalazła się po drugiej stronie boiska i tym razem w roli głównej wystąpił Arkadiusz Malarz. Doświadczony golkiper efektowną interwencję po strzale głową Michała Marcjanika przypłacił urazem, lecz po pomocy sztabu medycznego wrócił między słupki bramki ŁKS-u.

Po zmianie stron Arka już nie atakowała z takim animuszem i tak jak w pierwszej połowie piłkarze grali od bramki do bramki (chociaż znacznie częściej pojawiali się pod tą strzeżoną przez Arkadiusza Malarza), tak na początku drugiej odsłony środowej batalii oglądaliśmy więcej gry w środku pola, częściej też Szymon Marciniak przerywał grę po przewinieniach zawodników.

Skutkiem tej twardej męskiej gry, której nie unikali w Gdyni ani jedni, ani drudzy był zresztą uraz Kamila Dankowskiego (zastąpił go Maciej Wolski). Najważniejsze w tym wszystkim było jednak to, że łodzianie wyraźnie złapali oddech, odepchnęli rywala od własnej szesnastki, co więcej zaczęli częściej gościć pod bramką przeciwnika.

Daniel Kazjer został w tej fazie spotkania poddany ciężkiej próbie aż trzykrotnie. Z dwóch pierwszych wyszedł obronną ręką (golkiper obronił potężne uderzenie Maksymiliana Rozwandowicza z rzutu wolnego i kąśliwy strzał Ricardinho po składnej akcji całego zespołu), ale chwilę po tej drugiej interwencji i rzucie rożnym, bramkarz Arki był bezradny. Antonio Dominguez wypatrzył ustawionego przed szesnastką Pirulo, Hiszpan w swoim stylu „ściął” do środka i kropnął lewą nogą tak precyzyjnie, że futbolówka wpadła do siatki tuż przy słupku (0:1).

Gdynianie ruszyli do odrabiania strat. W 67. minucie po kolejnym dośrodkowaniu z bocznego sektora boiska piłka spadła na głowę Adama Dancha, lecz sytuację uratował czujny na linii bramkowej Arkadiusz Malarz. O szybsze bicie serca przyprawiło nas także kolejne tego typu zagranie, jednak i tym razem strzał głową (tym razem Christiana Alemana) nie mógł zrobić łodzianom krzywdy.

W 80. minucie Arkadiusz Malarz zatrzymał dwukrotnie futbolówkę po strzałach Adama Dei z kolejnych dwóch rzutów wolnych, natomiast chwilę po tym na boisku zameldowało się trzech „nowych” ełkaesiaków, a wśród nich, poza Jakubem Tosikiem i Tomaszem Nawotką, także Oskar Koprowski (nieco wcześniej Maciej Dąbrowski zastąpił Adriana Klimczaka).

W końcówce Arka rzuciła na szalę wszystkie siły i zmusiła łodzian do głębokiej defensywy. „Rycerze Wiosny” nie pękli. Jeszcze w 90. minucie Maciej Rosołek urwał się obrońcom ŁKS-u i uderzył przy bliższym słupku, lecz i tym razem niezawodny w środę Arkadiusz Malarz nie dał się zaskoczyć. Jeszcze na bramkę uderzali z dystansu Juliusz Letniowski i Marcus da Silva – piłka nie wpadła do łódzkiej bramki i dzięki temu po końcowym gwizdku to w mieście włókniarzy cieszyliśmy się z awansu do finału barażów.

– W Gdyni wyszła walka. Nasz charakter. Zaangażowanie. Nie tylko tych jedenastu na boisku. Nie tylko tych z ławki rezerwowych. Wszystkich! Tych, co byli z nami na trybunach. Tych, którzy zostali w Łodzi – powiedział po ostatnim gwizdku kapitan ełkaesiaków, który podobnie jak w jesiennym spotkaniu i tym razem nie skapitulował w Gdyni.

ŁKS pokonał Arkę 1:0 po golu Pirulo, a że Górnik Łęczna wygrał po serii rzutów karnych z GKS-em w Tychach, ełkaesiacy w finale barażów powalczą o awans do PKO Ekstraklasy właśnie z zespołem trenera Kamila Kieresia. Czekamy na niedzielę.


I runda barażów / Arka Gdynia – ŁKS Łódź 0:1 (0:0)

  • Bramka: 0:1 Pirulo (64)
  • Żółte kartki: Letniowski – Pirulo, Wolski
  • Sędziował: Szymon Marciniak (Płock)
  • Widzów: 3500

Składy:

  • Arka Gdynia: Daniel Kajzer – Arkadiusz Kasperkiewicz, Adam Danch, Michał Marcjanik, Christian Aleman, Adam Deja, Juliusz Letniowski, Luis Valcarce (76, Rafał Siemaszko), Fabian Hiszpański (90, Marcus da Silva), Mateusz Żebrowski, Maciej Rosołek. Trener: Dariusz Marzec.
  • ŁKS: Arkadiusz Malarz – Kamil Dankowski (59, Maciej Wolski), Carlos Moros Gracia, Adam Marciniak, Adrian Klimczak (71, Maciej Dąbrowski), Maksymilian Rozwandowicz (85, Oskar Koprowski), Antonio Dominguez (85, Jakub Tosik), Pirulo (85, Tomasz Nawotka), Michał Trabka, Piotr Gryszkiewicz, Ricardinho. Trener: Marcin Pogorzała.