Klub

Marcin Janicki | Rozmowa przed sezonem

24.07.2026

24.07.2026

Marcin Janicki | Rozmowa przed sezonem

– W sporcie nikt nie ma gwarancji sukcesu. Można natomiast każdego dnia robić wszystko, aby na ten sukces zapracować – mówi prezes ŁKS-u. W obszernej rozmowie przed inauguracją sezonu Marcin Janicki opowiada o pierwszym zespole, zmianach zachodzących w klubie i filozofii konsekwentnego budowania ŁKS-u.

– Rok temu podczas prezentacji drużyny na Placu Wolności otwarcie mówiliśmy o walce o awans do PKO BP Ekstraklasy. Dzisiaj, patrząc z perspektywy czasu, żałuje pan tamtych deklaracji?

– Żałuję, że nie udało się zrealizować celu, bo wszyscy w klubie mocno to przeżyliśmy. Natomiast nie uważam, że popełniliśmy błąd, jasno określając nasze ambicje. W sporcie trzeba mieć odwagę wyznaczać sobie cele. I trzeba też pamiętać, że za tymi deklaracjami stały konkretne przesłanki. Wykonaliśmy wiele pracy, aby stworzyć drużynie odpowiednie warunki do gry o awans. Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy wiemy, że nie wszystko zadziałało tak, jak zakładaliśmy, ale wtedy mieliśmy argumenty, by wierzyć, że obraliśmy właściwy kierunek.

– No to już po raz ostatni i na chłodno: co poszło nie tak?

– Zawiedliśmy, ale nie można analizować sezonu w oderwaniu od kontekstu. W lidze rywalizowaliśmy z klubami dysponującymi dużymi możliwościami finansowymi. Ostatecznie właśnie one zajęły miejsca premiowane bezpośrednim awansem, a trzecia uplasowała się tuż za nimi i wygrała baraże. To oczywiście nie jest usprawiedliwienie, ale to kontekst, którego nie należy pomijać. Do tego doszła bardzo duża liczba zmian kadrowych. Zespół potrzebował czasu, aby stać się drużyną nie tylko z nazwy, ale również na boisku. Ostatecznie zabrakło niewiele, bo jeszcze po rundzie jesiennej niewiele osób przypuszczało, że w ogóle będziemy walczyć o baraże. Nie powiedziałbym więc, że zabrakło pokory. Bardziej, że rzeczywistość sportowa tym razem przerosła nasze szacunki. Najważniejsze jest jednak to, jakie wyciąga się z tego wnioski.

– ŁKS przygotowuje się do nowego sezonu w Betclic 1. Lidze. Co powiedziałby pan dzisiaj kibicom, którzy odczuwają pewną dozę niepewności przed nowymi rozgrywkami?

– Przede wszystkim powiedziałbym, że ich rozumiem. ŁKS jest klubem z bardzo ambitną społecznością. Kibice chcą oglądać swój zespół w PKO BP Ekstraklasie i trudno się temu dziwić. My również tego chcemy. Piłka nożna uczy pokory. Emocje po zakończeniu sezonu są naturalne, ale naszym obowiązkiem jest spojrzeć na sytuację szerzej i podejmować decyzje z myślą o kolejnych latach, a nie kolejnych dniach. Czasami łatwiej jest wykonać ruch, który dobrze wygląda w mediach społecznościowych. Znacznie trudniej jest podejmować decyzje, których efekty będą widoczne dopiero za kilka czy kilkanaście miesięcy. Klub należy budować zarówno na dobre, jak i na trudniejsze czasy. To zdanie powtarzałem już wcześniej i ono pozostaje aktualne. Wynik sportowy jest bardzo ważny, ale nie może powodować, że przestajemy rozwijać pozostałe obszary funkcjonowania ŁKS-u.

– Jako ełkaesiacy myślimy o ŁKS-ie w kategoriach ważnego klubu czyli tak samo jak kibice każdego innego zasłużonego klubu w Polsce. A czy ŁKS może osiągnąć sukces?

– Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Mówię o tym nie tylko przez pryzmat historii, ale także ludzi, którzy ten klub tworzą. Mamy wierną społeczność kibiców, nowoczesny stadion, dobrą bazę treningową, rozwijającą się akademię i rozpoznawalną markę. Oczywiście przy tym wszystkim należy pamiętać, gdzie był ŁKS zaledwie dziesięć lat temu.

Im większy klub, tym większe są oczekiwania i większa odpowiedzialność osób, które nim zarządzają. Brak sukcesów sportowych na miarę ambicji naszej społeczności jest czynnikiem frustrującym. Wszyscy to odczuwamy. Nie zmienia to jednak mojego przekonania, że ŁKS jest bardzo dobrym miejscem do zbudowania trwałego sukcesu. Trzeba tylko robić to w sposób przemyślany i konsekwentny.

– Drużyna jest w trakcie przebudowy. Wielu kibiców zadaje sobie pytanie, czego właściwie mogą oczekiwać po tym zespole.

– Przede wszystkim warto zacząć od faktów. W drużynie ponownie doszło do dużej liczby zmian. Jeżeli spojrzymy na skalę przebudowy, jest ona bardzo zbliżona do tej sprzed roku. Do zespołu dołączyło dziewięciu nowych zawodników, co stanowi ok. 30 proc. kadry. To oznacza, że ponownie potrzebny będzie czas na odpowiednie zgranie zespołu. Przepraszam za banał, ale piłka nożna nie polega wyłącznie na zebraniu dobrych zawodników. Trzeba jeszcze stworzyć z nich drużynę, a tego nie da się zrobić w dwa czy trzy tygodnie.

Na pewno cieszy, że mamy sztab szkoleniowy, który pokazał zimą, że potrafi przygotować zespół do rywalizacji. To, co wydarzyło się wiosną w ramach fazy zasadniczej, nawet pomimo kilku wpadek, które przytrafiają się każdemu, zasługuje na uznanie. Zespół zaczął dość regularnie punktować i włączył się do gry o awans. Uważam, że trener zapracował na kredyt zaufania. Pozwólmy jemu i jego współpracownikom spokojnie wykonywać swoją pracę.

– Rozmawiał pan z trenerem Grzegorzem Szoką przed rozpoczęciem przygotowań. Co było najważniejszym przekazem?

– Przede wszystkim rozmawialiśmy o współpracy. Piłka nożna jest sportem zespołowym nie tylko na boisku. Dobra organizacja zaczyna się od tego, że trener, dyrektor sportowy, sztab szkoleniowy i zawodnicy obierają wspólny kierunek. Grzegorz Szoka i Radosław Mozyrko to ludzie ambitni. Każdy z nich chce osiągać sukcesy. Każdy z nich chce rozwijać ŁKS. Naszą rolą jest stworzenie im takich warunków, aby mogli skoncentrować się na swojej pracy. Powiedziałem trenerowi, że liczę przede wszystkim na dobrą współpracę z całym pionem sportowym. Jestem przekonany, że tylko w ten sposób można zbudować drużynę, która będzie stabilna nie przez kilka kolejek, ale przez cały sezon.

– Czy przed tym sezonem zmieniły się oczekiwania zarządu wobec pierwszej drużyny?

– Oczekiwania w ŁKS-ie pozostają wysokie i trudno, żeby było inaczej. Oczywiście przykładamy wagę tylko do procesu. Składanie efektownych deklaracji nie ma żadnego znaczenia. W sporcie nikt nie da ci gwarancji sukcesu. Można natomiast każdego dnia wykonywać swoją pracę najlepiej, jak się potrafi i w ten sposób pomóc sportowemu szczęściu. To właśnie chcemy robić.

Naszym zadaniem jest stworzenie takich warunków organizacyjnych, sportowych i finansowych, aby trener oraz zawodnicy mogli koncentrować się wyłącznie na rywalizacji. Jeżeli każdy w klubie będzie odpowiedzialnie wykonywał swoje obowiązki, zwiększamy prawdopodobieństwo osiągnięcia celu. I właśnie w taki sposób patrzę na rozpoczynający się sezon.

– W poprzednich miesiącach wielokrotnie podkreślał pan, że klub to znacznie więcej niż tylko pierwszy zespół. Co z perspektywy prezesa zmieniło się w ŁKS-ie od strony organizacyjnej?

– W piłce nożnej najwięcej uwagi przyciągają oczywiście transfery, wyniki i wydarzenia boiskowe. To naturalne, bo właśnie to wywołuje najwięcej emocji. Natomiast pod tą emocjonalną sferą każdego klubu znajdują się obszary, które nie trafiają na pierwsze strony gazet, choć w dłuższej perspektywie mają ogromny wpływ na rozwój klubu.

I powiedziałbym, że w ostatnich miesiącach wykonaliśmy dużo pracy właśnie w tych mniej widowiskowych obszarach. Rozwijamy sprzedaż, digitalizację, działania marketingowe, catering, projekt klubów partnerskich czy procesy związane z komercjalizacją stadionu. To nie są rzeczy, które powodują wielkie emocje z dnia na dzień, ale właśnie z takich elementów buduje się nowoczesny klub. Nie wierzę w jednorazowe zrywy. Wierzę w konsekwentną pracę wykonywaną każdego dnia.

– Zacznijmy od ticketingu. Ostatnio sporo zmieniło się w sposobie sprzedaży biletów i budowie bazy kibiców.

– To jeden z projektów, który będzie miał bardzo duże znaczenie dla przyszłości klubu. Na pierwszy rzut oka sprzedaż biletów wydaje się prostym procesem. W praktyce to znacznie więcej. Dzisiaj chcemy nie tylko sprzedawać wejściówki na mecze, ale i budować trwałe relacje z kibicami. Dlatego kontynuujemy rozwój naszej centralnej bazy CRM. W rundzie wiosennej udało nam się pozyskać blisko 6 tysięcy nowych rekordów z pełnymi zgodami marketingowymi. Dodatkowo tylko w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu ponad 5200 osób pojawiło się na stadionie Króla po raz pierwszy. To bardzo ważny krok, bo dzięki temu możemy prowadzić z kibicami znacznie lepszą komunikację i lepiej odpowiadać na ich potrzeby.

– Zmieniamy również politykę sprzedaży biletów. Pojawiły się tzw. strefy czasowe. Skąd taki pomysł?

– Chcemy zachęcać kibiców do wcześniejszego planowania wizyty na stadionie Króla. Temu właśnie służy model time-zones. Jest on bardzo prosty: im wcześniej kupujemy bilet, tym korzystniejsza jest jego cena. To rozwiązanie funkcjonuje od dawna w wielu branżach i coraz częściej pojawia się również w sporcie. Zależy nam na tym, żeby premiować osoby, które podejmują decyzję wcześniej i razem z nami budują frekwencję jeszcze przed dniem meczu, co pomaga m.in. uniknąć kolejek tuż przed samym spotkaniem. Dzięki temu łatwiej planować organizację wydarzenia, a kibice po prostu oszczędzają pieniądze.

Podobną filozofię widać również w naszej ofercie karnetowej. Rozwijamy model oparty na ciągłości karnetowej. Im dłużej ktoś jest z ŁKS-em, tym więcej oszczędza i przy okazji może liczyć na dodatkowe korzyści jak zniżka do U2 ŁKS Store czy chociażby dostęp do specjalnego forum dla karnetowiczów, który jest nowością. To dla nas sposób na docenienie osób, które są z klubem przez lata, a jednocześnie zachęta dla nowych kibiców, aby zostali z nami na dłużej.

– Czyli nagroda za lojalność.

– Tak, zresztą kolejnym krokiem ma być właśnie stworzenie programu lojalnościowego. Chcielibyśmy, aby kibic zbierał punkty nie tylko za zakup karnetu czy biletu, ale również za korzystanie z cateringu, sklepu czy innych usług klubowych. Docelowo punkty będzie można wymieniać na różnego rodzaju nagrody i benefity. To ma być jeden spójny ekosystem funkcjonowania kibica w przestrzeni klubu. Chcielibyśmy, aby możliwe było uwzględnienie w programie lojalnościowym również podmiotów, które posiadają pakiet „Przyjaciela ŁKS”, tak aby każdy kibic Łódzkiego Klubu Sportowego mógł z jednej strony korzystać z ich oferty, a z drugiej dostawać bonusy za takie wsparcie. Tak działają największe kluby i organizacje na świecie. Tak chcielibyśmy działać również w naszym klubie.

– Cały czas sporo się dzieje wokół przestrzeni biznesowej związanej z klubem. Czy jest pan zadowolony z tego, jak wygląda ten obszar?

– Cieszy nas przede wszystkim zainteresowanie strefą skybox. Poziom wynajęcia lóż względem początku poprzedniego sezonu wzrósł o jedną trzecią. To pokazuje, że coraz więcej firm dostrzega potencjał we współpracy z ŁKS-em. Jednocześnie przed nami nadal sporo pracy. Aktualnie do dyspozycji pozostają jeszcze wolne skyboxy i liczymy na to, że w najbliższym czasie znajdą swoich chętnych. To dobry moment, żeby podziękować Dariuszowi Pacynie i całemu działowi sprzedaży za bardzo dobrą pracę wykonaną w ostatnich miesiącach.

– Zmieniła się również formuła karnetu VIP. Z czego wyniknęła ta decyzja?

– Zależy nam na tym, aby strefa VIP była traktowana jako kompletne doświadczenie dnia meczowego, a nie wyłącznie jako lepsze miejsce na trybunie. Dlatego od tego momentu karnet VIP funkcjonuje jako jeden, spójny pakiet, obejmujący zarówno miejsce z bardzo dobrą widocznością boiska, jak i usługę cateringową czy oprawę muzyczną. Przed wprowadzeniem tej zmiany analizowaliśmy rozwiązania stosowane na innych stadionach w Polsce. W nowoczesnych obiektach taki model jest standardem: oferta VIP stanowi całość i łączy sportowe emocje z komfortem, gastronomią oraz możliwością spędzenia czasu na stadionie także przed pierwszym gwizdkiem i po zakończeniu spotkania. Chcemy, aby podobny standard obowiązywał również na stadionie Króla.

– Czy była to decyzja oparta wyłącznie na obserwacji rynku?

– Nie tylko. Rozmawialiśmy z osobami korzystającymi z naszej strefy VIP i przeprowadziliśmy wśród nich ankietę. Zdecydowana większość wskazała, że oczekuje bardziej kompleksowej oferty, w której wszystkie najważniejsze elementy są dostępne w ramach jednego produktu. Nowa formuła ma w tym sezonie charakter pilotażowy, dlatego zdecydowaliśmy się na sprzedaż karnetów VIP na rundę jesienną, a nie od razu na cały sezon. Chcemy na bieżąco zbierać opinie gości, analizować ich doświadczenia i w razie potrzeby odpowiednio rozwijać czy korygować tę ofertę.

– A projekt „Przyjaciel ŁKS-u”?

– Wciąż bardzo dużo obiecujemy sobie po tym projekcie. Docelowo chcielibyśmy, aby był on integralną częścią programu lojalnościowego. Dzięki temu partnerzy programu będą mogli funkcjonować w jednym wspólnym ekosystemie wraz z kibicami i pozostałymi usługami klubu. Jestem przekonany, że to rozwiązanie ma przed sobą dużą przyszłość.

– Sponsoring to temat, który zawsze budzi emocje. Jak wygląda sytuacja w tym obszarze?

– Tutaj odczuwam największy niedosyt. Nie chodzi o bieżących partnerów, bo wielu z nich rozwija współpracę z ŁKS-em i bardzo to doceniamy. Co przy tym ważne, w sezonie 2026/2027 do Akademii ŁKS dołączy nowy sponsor, co jest dla nas bardzo dobrą wiadomością. Natomiast nadal pracujemy nad pozyskaniem dużych partnerów strategicznych. To nie jest łatwy proces. Wymaga wiele pracy, spotkań, rozmów i cierpliwości. Oczywiście chcielibyśmy, żeby efekty pojawiły się szybciej, ale nie możemy z tego kierunku rezygnować. O tym jakie to ważne, mówił większościowy udziałowiec Dariusz Melon podczas naszego posezonowego live w ŁKS TV. Jego słowa należy wziąć sobie mocno do serca.

– Od nowego sezonu klub samodzielnie odpowiada za pełną obsługę gastronomiczną podczas meczów.

– Z cateringiem wiążemy duże oczekiwania. Poprzedni sezon był dla nas okresem inwestycji. Przystosowaliśmy kuchnię oraz punkty gastronomiczne do prowadzenia działalności na znacznie większą skalę. Teraz przechodzimy do kolejnego etapu. Od tego sezonu odpowiadamy za kompleksową obsługę dnia meczowego, zarówno w punktach gastronomicznych, jak i w strefie VIP. Jednocześnie planujemy, aby catering obsługiwał potrzeby wewnętrzne klubu – między innymi te związane z pierwszą drużyną, Akademią ŁKS czy wydarzeniami organizowanymi przez klub. Chcemy rozwijać także działalność pozameczową. W poprzednim sezonie organizowaliśmy już między innymi urodziny w skyboxach. Teraz planujemy kolejne wydarzenia oraz większe imprezy organizowane na pierwszym piętrze stadionu. To pokazuje, że patrzymy na projekt cateringowy szerzej niż tylko przez pryzmat meczów ŁKS-u.

– Do tego wjedziemy w nowy sezon nowym autokarem.

– I to najnowocześniejszym w Polsce! To inicjatywa Prezesa Dariusza Melona – oficjalna premiera autokaru odbyła się podczas środowej prezentacji zespołu. Na pewno chcemy, aby klubowy autokar wykorzystywany był również w akcjach marketingowych klubu. Dobrą okazją mogą być działania poza Łodzią. Byliśmy już we Włocławku i planujemy wizyty w kolejnych miastach. Nie rezygnujemy także z cieszących się dużą popularnością wśród młodych Łodzian wizyt w szkołach i wycieczek dla dzieci po stadionie Król.

– Jak wygląda temat komercjalizacji stadionu Króla?

– Pracujemy nad tym bardzo intensywnie. Myślę, że Cube Fitness otworzy się jeszcze przed rozpoczęciem turnieju Mistrzostw Świata FIFA U-20 Kobiet 2026, a od września chcemy aktywnie wyjść na rynek z kolejnymi powierzchniami komercyjnymi. Naszym celem jest pozyskanie następnego najemcy w trybunie wschodniej jeszcze w trakcie sezonu 2026/2027. To kolejny element rozszerzania działalności komercyjnej klubu.

– W ostatnich miesiącach sporo się działo również o projekcie klubów partnerskich.

– Bardzo wierzymy w ten projekt. Obecnie współpracujemy z dziesięcioma klubami partnerskimi, ale do końca rundy chcielibyśmy zwiększyć tę liczbę do przedziału od szesnastu do dwudziestu. To nie ma być wyłącznie formalna współpraca. Raz w miesiącu będziemy organizować wspólne treningi dla trenerów i zawodników tych klubów, a na przełomie sierpnia i września planujemy pierwszy turniej klubów partnerskich. Chcemy, żeby dzieci z regionu od najmłodszych lat czuły więź z ŁKS-em i miały możliwość regularnego kontaktu z naszym klubem.

default

– Patrząc z perspektywy ostatnich miesięcy, czego nauczyła pana praca w ŁKS-ie?

– Chyba jeszcze bardziej utwierdziła w przekonaniu, że w sporcie nie ma drogi na skróty. Żyjemy w czasach, w których najwięcej uwagi przyciągają transfery, głośne wypowiedzi czy pojedyncze mecze. Tymczasem rozwój klubu bardzo często odbywa się zupełnie gdzie indziej. To codzienna praca osób, których kibice zazwyczaj nawet nie znają. Ludzi odpowiedzialnych za sprzedaż, marketing, administrację, akademię, organizację dnia meczowego czy rozwój biznesu. Oni także, tak samo jak piłkarze, każdego dnia dokładają swoją cegiełkę do tego, żeby ŁKS był coraz lepiej funkcjonującym klubem. W tym sensie jestem z pewnością pozytywistą. Uważam, że sukces nie rodzi się z jednego spektakularnego pomysłu. Powstaje dzięki setkom dobrze wykonanych, często mniej widocznych zadań. Ta praca nie zawsze jest atrakcyjna medialnie, ale właśnie ona buduje trwałe fundamenty.

– W piłce nożnej bardzo łatwo ulec emocjom. Jak znaleźć równowagę pomiędzy tym, czym żyją kibice, a tym, jak powinien funkcjonować klub?

– Emocje są istotą sportu. Gdyby ich zabrakło, piłka nożna straciłaby cały swój urok. Rolą klubu jest jednak patrzeć trochę szerzej. Nie możemy podejmować decyzji wyłącznie pod wpływem wyniku jednego meczu czy nastrojów jednego miesiąca. To nie oznacza, że ignorujemy emocje kibiców. Wręcz przeciwnie. Natomiast osoby zarządzające klubem mają obowiązek zachować spokój również wtedy, gdy wokół jest dużo emocji. Bo tylko wtedy można podejmować racjonalne decyzje. Paradoksalnie właśnie dzięki temu później możemy stworzyć kibicom dobre sportowe emocje na trybunach. To wymaga cierpliwości, odpowiedzialności i konsekwencji. Nie da się inaczej.

– Czego chciałby pan życzyć kibicom ŁKS-u przed rozpoczęciem nowego sezonu?

– Przede wszystkim chciałbym podziękować za to, że są z klubem niezależnie od okoliczności. Nie muszę nikogo przekonywać, że kibice ŁKS-u zasługują na więcej niż otrzymywali w ostatnich latach. Doskonale o tym wiemy i właśnie dlatego każdego dnia staramy się rozwijać klub, zarówno sportowo, jak i organizacyjnie. Nie będę składać deklaracji. Znacznie bardziej wolę mówić o odpowiedzialności za codzienną pracę. Jestem przekonany, że jeśli każdy z nas będzie każdego dnia wyciągał maksimum, to zwiększymy szanse na osiągnięcie celu, który wszyscy mamy przed oczami.

– Z jakim nastawieniem ŁKS wchodzi w rozgrywki 2026/2027?

– Z pokorą wobec tego, czego nauczył nas poprzedni sezon, ale również z przekonaniem, że to, co robimy wpłynie na naszą sytuację. W sporcie nikt nie ma gwarancji sukcesu. Można natomiast każdego dnia robić wszystko, aby na ten sukces zapracować. I właśnie to zamierzamy robić. Bo ta praca, której się tutaj podjęliśmy, to nie projekt na jedną rundę czy jeden sezon. Wierzę, że konsekwencja zawsze przynosi efekty. I mam nadzieję, że w tym sezonie wszyscy zaczniemy je dostrzegać coraz wyraźniej.

Rozmawiał: Remek Piotrowski

Czytaj też

Okładka artykułu - Illegal Beauty Medycyna Estetyczna nowym partnerem ŁKS

Klub

Illegal Beauty Medycyna Estetyczna nowym partnerem ŁKS

24.07.2026

Okładka artykułu - W domu! | Prezentacja drużyny przed 2026/2027

Klub

W domu! | Prezentacja drużyny przed 2026/2027

22.07.2026

Okładka artykułu - Poznaj koszulki ŁKS na sezon 2026/2027

Klub

Poznaj koszulki ŁKS na sezon 2026/2027

21.07.2026