Aktualności

Zgodnie z planem. Stomil – ŁKS 0:3

13
27 / 08 / 2021

fot. Łukasz Grochala / Cyfrasport

Nie było niespodzianki podczas drugiego piątkowego spotkania 6. kolejki Fortuna 1 Ligi. Piłkarze ŁKS pewnie pokonali w Olsztynie ostatnią w tabeli drużynę Stomilu i odnieśli tym samym trzecie zwycięstwo w obecnych rozgrywkach.

Na konferencji poprzedzającej spotkanie w stolicy Warmii trener ełkaesiaków przyznał, że za najlepsze spotkania w wykonaniu swoich podopiecznych uznaje potyczki w Tychach (na inaugurację sezonu) i w Kielcach (w poprzedniej kolejce). I jakby na potwierdzenie tych słów Kibu Vicuna w piątek zdecydował się desygnować do gry niemal dokładnie ten sam skład, co w miniony weekend, a jedyna zmiana podyktowana była pauzą Maksymiliana Rozwandowicza za cztery żółte kartki (zastąpił go Jakub Tosik).

Sygnał do ataku na bramkę Stomilu, jak na najlepszego piłkarza pierwszej ligi poprzedniego sezonu przystało, dał Jose Antonio Pirulo. To właśnie on w piątej minucie uwolnił się spod opieki olsztyńskich defensorów i oddał strzał, po którym piłka przeleciała obok bramki gospodarzy. Po kolejnych pięciu minutach ŁKS prowadził już 1:0, a w rolach głównych wystąpili Pirulo oraz Jan Sobociński. Ten pierwszy dośrodkował z rzutu wolnego, a drugi wykorzystał niezdecydowanie obrońców oraz bramkarza Stomilu i głową skierował piłkę do siatki. Dla 22-letniego wychowanka ŁKS-u było szóste trafienie z przeplatanką na piersi w 87 oficjalnym występie.

Trzy minuty później miejscowi mogli doprowadzić do wyrównania, lecz kiksu Bartosza Szeligi nie zdołał wykorzystać Aleksander Pawlak, który spudłował z zaledwie kilku metrów. Z kolei w 17. minucie bliski zdobycia drugiej bramki dla ŁKS-u był Maciej Wolski, który niewiele pomylił przy strzale z dystansu. W kolejnych minutach na listę strzelców mógł się natomiast wpisać Stipe Jurić, który najpierw kilka razy nie najlepiej przyjmował piłkę w polu karnym rywala, a potem w sytuacji sam na sam z Dawidem Smugą nie trafił w bramkę. Inna sprawa, że w tej sytuacji i tak gola by nie było, bo arbiter odgwizdał spalonego.

W dalszej części meczu gra toczyła się pod dyktando łodzian, a nieliczne próby ataków w wykonaniu olsztynian w najlepszym razie kończyły się niecelnymi uderzeniami (jak np. przy próbie Merveille Fundambu). I gdy wydawało się, że pierwsza część spotkania zakończy się jednobramkowym prowadzeniem ŁKS-u, na rajd lewą stroną zdecydował się Szeliga. Efektem tej szarży był rzut rożny, po którym dośrodkowanie Michała Trąbki na gola głową zamienił… Szeliga. Dla 28-letniego obrońcy było to premierowe trafienie w biało-czerwono-białych barwach.

Radość z dwubramkowego prowadzenia parę chwil później zmąciła kontuzja Mateusza Bąkowicza, który źle wylądował po walce o górną piłkę i z grymasem bólu na twarzy musiał opuścić boisko (w jego miejsce pojawił się Piotr Gryszkiewicz). Po upływie aż czterech doliczonych minut Mariusz Złotek odgwizdał koniec pierwszej połowy, a o dominacji ŁKS-u w tej części meczu najlepiej świadczy chyba fakt, iż Stomil nie oddał w niej ani jednego celnego strzału, po którym zmuszony do interwencji byłby Marek Kozioł.

Druga odsłona widowiska również rozpoczęła się od groźnych ataków łodzian. W 49. minucie Javi Moreno na zakończenie ataku pozycyjnego zdecydował się na indywidualną akcję i strzał, który z trudem odbił na rzut rożny bramkarz gospodarzy. Trzy minuty później po nieudanym wyprowadzeniu piłki przez Szeligę kontaktowego gola mógł jednak strzelić Szymon Lewicki. W sytuacji sam na sam, ku radości fanów z Łodzi, górą okazał się golkiper ŁKS-u, który na tyle skrócił kąt zawodnikowi w niebieskiej koszulce, iż ten trafił jedynie w boczną siatkę.

Ta niewykorzystana sytuacja nie załamała olsztynian, którzy ambitnie dążyli do zdobycia kontaktowego gola, lecz w piątkowy wieczór mieli po prostu za mało atutów na rozsądnie grających ełkaesiaków. Łodzianie nie forsowali zbytnio tempa, a dwubramkowa zaliczka dała trenerom ŁKS-u komfort dokonania zmian i dania szansy zawodnikom, którzy w tym sezonie nie zaprezentowali się jeszcze w pierwszej lidze. Mowa o Oskarze Koprowskim i Janie Kuźmie, dla którego był to w ogóle debiut w pierwszej drużynie „Rycerzy Wiosny”.

Najgroźniej pod bramką ŁKS-u było po uderzeniu zza pola karnego Shibaty (piłka poszybowała obok słupka) i strzale Lewickiego, który zblokowali łódzcy defensorzy i ułatwili tym samym interwencję Koziołowi (odbił piłkę na rzut rożny). Wypada nadmienić, że łącznie w całym meczu gracze Stomilu oddali aż 17 strzałów. Dla porównania ŁKS zanotował 12 niecelnych uderzeń i pięć celnych, z których trzy zostały zamienione na gole. Trzy, bo w końcowych fragmentach meczu wynik na 3:0 dla dwukrotnych mistrzów Polski ustalił Piotr Janczukowicz, wprowadzony w drugiej połowie za Juricia. 21-latek precyzyjnym zagraniem wykończył zdecydowanie najładniejszą akcję całego spotkania, w której znaczącą rolę odegrali też Mikkel Rygaard oraz asystujący ponownie Pirulo.

Ze spokojem i w poczuciu dobrze wypełnionego obowiązku ŁKS może się zatem przygotowywać do następnego ligowego boju, który odbędzie się w niedzielę 5 września na Stadionie Króla. Tego dnia o 12:40 łodzianie zmierzą się z Resovią, która dziś uległa liderowi z Kielc. Nie mamy nic przeciwko, aby zmagania z drużyną z Podkarpacia zakończyły się równie wysokim zwycięstwem zespołu z al. Unii 2…


6. kolejka Fortuna 1 Ligi / Stomil Olsztyn – ŁKS Łódź 0:3 (0:2)

  • Bramka: 0:1 Jan Sobociński (10), 0:2 Bartosz Szeliga (42), 0:3 Piotr Janczukowicz (90)
  • Żółte kartki: Reiman, Spychała – Marciniak, Tosik, Sobociński
  • Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)

Składy:

  • Stomil Olsztyn: Dawid Smug – Wojciech Reiman (63 Shun Shibata), Maciej Dampc, Rafał Remisz, Jonatan Straus, Maciej Spychała (46 Szymon Lewicki), Aleksander Pawlak (46 Damian Ciechanowski), Brian Galach (63 Jakub Brdak), Łukasz Moneta, Merveille Fundambu, Patryk Mikita. Trener: Adrian Stawski.
  • ŁKS Łódź: Marek Kozioł – Mateusz Bąkowicz (44 Piotr Gryszkiewicz), Adam Marciniak, Jan Sobociński, Bartosz Szeliga, Pirulo, Maciej Wolski (80 Jan Kuźma), Jakub Tosik (66 Oskar Koprowski), Michał Trąbka, Javi Moreno (80 Mikkel Rygaard), Stipe Jurić (66 Piotr Janczukowicz). Trener: Kibu Vicuna.


Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partner strategiczny

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partner techniczny

Partner medyczny

[FM_form id="1"]