Aktualności

Wyszarpali zwycięstwo! ŁKS – Resovia 2:1

14
04 / 10 / 2020

fot. Radosław Jóźwiak / Cyfrasport

W 7. kolejce Fortuna 1 Ligi piłkarze ŁKS-u pokonali 2:1 Resovię i tym samym odnieśli już siódme z rzędu zwycięstwo. Oba gole dla lidera zdobył z rzutów karnych Antonio Dominguez.

Wieńczące kolejny już w tym sezonie mini-maraton meczowy (trzy ligowe spotkania w osiem dni) starcie z Resovią ełkaesiacy rozpoczęli z Dawidem Arndtem między słupkami, Kamilem Dankowskim na prawej stronie obrony, Tomaszem Nawotką na skrzydle i przesuniętym tym razem do drugiej linii Maciejem Wolskim. Zastanawialiśmy się, czy wszystkie te wynikające z absencji Piotra Gryszkiewicza i Pirulo roszady w składzie w połączeniu ze zmęczeniem naruszą tkankę drużyny na tyle, by beniaminek pierwszej ligi zdołał się pokusić o niespodziankę i trzeba przyznać, że zabrakło mu niewiele.

Co prawda już w 4. minucie po dośrodkowaniu piłki na pole karne Antonio Domingueza z rzutu rożnego bliski szczęścia był Jan Sobociński (po strzale głową obrońcy futbolówka poszybowała tuż nad poprzeczką), ale potem przez wiele minut łodzianie nie potrafili znaleźć sposobu na wymanewrowanie bardzo szczelnej defensywy beniaminka.

Gra toczyła się na połowie Resovii, ełkaesiacy cierpliwie wymieniali dziesiątki krótszych oraz dłuższych podań, krusząc mozolnie ten uparty rzeszowski mur i wypatrując przy tym drobnych luk, które Antonio Dominguez, Michał Trąbka oraz ich koledzy mogliby zagospodarować. Podopiecznym trenera Szymona Grabowskiego nie w głowie było atakowanie lidera większą liczbą zawodników. Rzeszowianie przeszkadzali (gdy trzeba było przekraczali przepisy) i długo nie pozwalali rozpędzić się łodzianom.

Zmuszeni do gonienia za piłką od lewej do prawej strony musieli się jednak piłkarze beniaminka w końcu pomylić i w ostatnim kwadransie pierwszej połowy popełnili dwa poważne błędy, z których ten drugi ełkaesiacy zdołali wykorzystać. Zanim do tego doszło w 24. minucie z dystansu obok słupka kropnął Adrian Klimczak, a w 35. minucie po akcji zainicjowanej świetnym podaniem Antonio Domingueza w poprzeczkę trafił piłką Łukasz Sekulski.

Wreszcie, w 39. minucie, zbyt krótko wybitą piłkę „zebrał” na skraju szesnastki Michał Trąbka, zagrał na dziesiąty metr do Adriana Klimczaka, ten zaś chociaż nie czysto trafił w futbolówkę miał nieco szczęścia, bo piłka po tym uderzeniu lewego defensora ŁKS-u trafiła w rękę Mateusza Genieca. Arbiter nie miał wątpliwości, wskazał na jedenasty metr, a Antonio Dominguez płaskim strzałem otworzył wynik niedzielnych zawodów (1:0).

Po przerwie beniaminek ruszył śmielej do przodu. Przesadą byłoby stwierdzić, że rzeszowianie postawili wszystko na jedną kartę, tym niemniej z minuty na minutę coraz więcej zawodników w czerwonych strojach pojawiało się na połowie ŁKS-u. W 56. i 63. minucie najpierw Radosław Adamski, a następnie rezerwowy dzisiaj Rafał Mikulec huknęli z okolic narożnika pola karnego, lecz Dawid Arndt tym jeszcze razem zdołał zatrzymać piłkę. Młody bramkarz był jednak bezradny w 70. minucie, gdy kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się Radosław Adamski (1:1).

Wyraźnie zmęczeni wspomnianym na początku maratonem meczowym ełkaesiacy nie potrafili przyspieszyć gry, rzadko wygrywali pojedynki „jeden na jeden” w bocznych sektorach boiska, co za tym idzie nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramką Marcelego Zapytowskiego, więc w Łodzi zapachniało niespodzianką, tym bardziej że Resovia poczuła krew i teraz nie zamierzała się ograniczać wyłącznie do przeszkadzania.

Kiedy zaczęliśmy się już przyzwyczajać do myśli o stracie pierwszych dwóch „oczek” w tym sezonie, w 83. minucie prostopadłe podanie Samuela Corrala dotarło do wychodzącego na czystą pozycję Przemysława Sajdaka (młodzieżowiec zmienił wcześniej Kamila Dankowskiego). Po rozpaczliwym wślizgu Bartłomieja Kiełbasy zawodnik ŁKS-u padł na murawę, sędzia przerwał grę i po dłuższej chwili zastanowienia wskazał drugi raz tego dnia na jedenasty metr, chociaż goście długo protestowali, przekonując arbitra, że do przekroczenia przepisów doszło tuż przed linią szesnastego metra. Co się stało chwilę po tym? Marceli Zapytowski wyczuł intencję Antonio Domingueza i był bardzo bliski przechytrzenia Hiszpana, na nasze szczęście futbolówka po rękawicach golkipera wturlała się za linię bramkową – ŁKS ponownie objął prowadzenie i zdołał utrzymać korzystny dla siebie wynik do ostatniego gwizdka.

Zespół trenera Wojciecha Stawowego wygrał siódmy mecz z rzędu i z kompletem 21 punktów na koncie prowadzi w tabeli Fortuna 1 Ligi. W następnej kolejce ełkaesiacy zmierzą się na wyjeździe z Arką Gdynia.


7. kolejka Fortuna 1 Ligi / ŁKS Łódź – Resovia 2:1 (1:0)

  • Bramki: 1:0 Antonio Dominguez (40 – kar.), 1:1 Radosław Adamski (70), 2:1 Antonio Dominguez (84 – kar.)
  • Żółte kartki: Adamski, Geniec, Kiełbasa, Kuczałek – Tosik, Corral
  • Sędziował: Grzegorz Kawałko (Białystok)
  • Widzów: 2621

Składy:

  • ŁKS: Dawid Arndt – Kamil Dankowski (66, Przemysław Sajdak), Maciej Dąbrowski, Jan Sobociński, Adrian Klimczak, Maksymilian Rozwandowicz (59, Jakub Tosik), Maciej Wolski, Michał Trąbka, Antonio Dominguez, Tomasz Nawotka (66, Kelechukwu Ebenezer Ibe-Torti), Łukasz Sekulski (46, Samuel Corral). Trener: Wojciech Stawowy.
  • Resovia: Marceli Zapytowski – Mateusz Geniec, Dawid Kubowicz, Sebastian Zalepa, Radosław Adamski (71, Bartłomiej Kiełbasa), Bartłomiej Wasiluk, Michał Kuczałek, Grzegorz Płatek (83, Dawid Rogalski), Konrad Domoń (46, Rafał Mikulec), Karol Twardowski (46, Cezary Demianiuk), Jarosław Czernysz. Trener: Szymon Grabowski.


Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partner strategiczny

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partner techniczny

Partner medyczny

[FM_form id="1"]