Aktualności

Premiera jak marzenie. Odra Opole – ŁKS 0:4

15
28 / 08 / 2020

fot. Łukasz Skwiot / Cyfrasport

Świetnie rozpoczęli zmagania w Fortuna 1 Lidze piłkarze ŁKS-u. W Opolu było i na czym oko zawiesić, i z czego się pocieszyć, bo łodzianie przepłynęli Odrę suchą stopą, zdobyli cztery gole i w nagrodę zgarnęli premierowy komplet punktów. Oby tak dalej!

Trener Wojciech Stawowy powiedział kilka dni przed meczem z Odrą, że bardzo chciałby, aby gra jego zespołu po całej tej ekstraklasowej traumie była w nowym sezonie doświadczeniem dalece bardziej przyjemniejszym dla kibiców. Za wcześnie jeszcze na huraoptymizm, lecz zaryzykujemy stwierdzenie, że inauguracyjnym meczem w Opolu szkoleniowiec i jego podopieczni zasłużyli na kredyt zaufania.

Gospodarze przejawiali dużą ochotę od gry od pierwszego gwizdka i dość odważnie ruszyli na bramkę ŁKS-u. Na szczęście dla przyjezdnych już w 6. minucie ełkaesiacy skutecznie ostudzili zapał rywala. Adam Ratajczyk zagrał do ustawionego przed polem karnym Michała Trąbki, a pomocnik pomimo asysty Tomáša Mikinicia huknął ile sił w prawej nodze. Sekundę po tym piłka zatrzepotała w siatce miejscowych (po drodze musnęła głowę Piotra Żemły) obok zaskoczonego Mateusza Kuchty (1:0).

Bramka dodała ełkaesiakom skrzydeł. Od tego momentu aż do zakończenia pierwszej połowy na boisku w Opolu karty rozdawali łodzianie. W środku pola dzieliła i rządziła trójka: Maksymilian Rozwandowicz – Michał Trąbka – Antonio Dominguez. Pirulo z Ratajczykiem co rusz przyprawiali opolskich kibiców o szybsze bicie serca, szukając wyrw w defensywie Odry a to na lewej flance, a to na prawej, do tego bardzo rzadko myliła się (a jeśli już to bez przykrych konsekwencji) defensywa ŁKS-u.

W 12. minucie, po szybko wyprowadzonej z własnej połowy kontrze, strzał Pirulo zablokował w ostatniej chwili obrońca Odry. Co prawda sto dwadzieścia sekund później zaspała łódzka obrona, więc Tomáš Mikinič miał dużo miejsca i czasu, aby huknąć z woleja na bramkę bezrobotnego przed przerwą Arkadiusza Malarza, lecz uderzenie było bardzo niecelne. Na więcej podopiecznych trenera Dietmara Brehmera nie było stać w pierwszej połowie. Grał ŁKS.

Bardzo bliscy szczęścia byliśmy dwukrotnie tuż po upływie drugiego kwadransa. Najpierw po podaniu Adama Ratajczyka i potężnej bombie Antonio Domingueza futbolówka zatrzymała się na poprzeczce, a chwilę po tym solową akcję na prawej stronie szesnastki Pirulo zakończył minimalnie niecelnym uderzeniem. Piłkarze Odry niewiele mieli do powiedzenia, skupili się więc przede wszystkim na wybijaniu faworyta z uderzenia. Bezskutecznie.

W 31. minucie urazu nabawił się Mateusz Kuchta, więc szkoleniowiec Odry dokonał zmiany bramkarza. Tobiasz Weinzettel nie dał się zaskoczyć po kąśliwym strzale z rzutu wolnego Pirulo z okolic narożnika pola karnego, natomiast bezradny okazał się chwilę przed końcem pierwszej połowy. Pirulo dokładnie dośrodkował piłkę na pole karne z rzutu rożnego, co skrzętnie wykorzystał Samuel Corral. Piłkę po strzale głową Hiszpana musnął jeszcze czubkiem palców golkiper Odry, lecz po chwili ta odbiła się od słupka i wpadła do siatki (0:2).

Po zmianie stron na boisku zameldował się Łukasz Sekulski, który zastąpił Samuela Corrala. Trzeba przyznać, że gospodarze ruszyli do odrabiania strat z dużym animuszem i chwilę po wznowieniu gry dwukrotnie „zagotowało” się w polu karnym gości. Pierwszy celny strzał oddali jednak miejscowi dopiero w 60. minucie. Po dośrodkowaniu Krzysztofa Janusa z rzutu wolnego formę Arkadiusza Malarza sprawdził Dawid Czapliński. Po drugiej stronie boiska i przytomnym dograniu Pirulo szansę na podwyższenie prowadzenia miał Łukasz Sekulski – Tobiasz Weinzettel stanął na wysokości zadania.

ŁKS nieco spuścił z tonu po przerwie i kiedy obserwatorzy piątkowego widowiska zaczęli odrobinę grymasić na postawę łodzian w drugich czterdziestu pięciu minutach, Antonio Dominguez zabrał się z piłką w środku pola, zagrał w tempo do wbiegającego w pole karne prawym skrzydłem Pirulo, a Hiszpan złapał na wykroku golkipera Odry, więc po chwili cieszyliśmy się z trzeciego gola (0:3).

Radość mogła być jeszcze większa, lecz sto dwadzieścia sekund później Pirulo po minięciu bramkarza nie zdołał dogonić piłki (przy okazji dostał burę od Łukasza Sekulskiego, który daremnie czekał na odegranie piłki przed pustą bramką), a niedługo po tym rezerwowy dziś napastnik ŁKS-u uderzał z ostrego kąta. Łukasz Sekulski nie zamierzał się poddawać i w doliczonym czasie gry dopiął swego. Duża w tym zasługa i snajpera ŁKS-u, który wygrał pojedynek „sam na sam” z Tobiaszem Weinzettelem, duża i Adriana Klimczaka, bo to ten ostatni popisał się kapitalną asystą.

Łódź przepłynęła więc Odrę suchą stopą, zgarnęła pierwsze w tym sezonie trzy punkty i odniosła pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w lidze od trzynastu miesięcy. Z nadziejami czekamy na kolejne mecze piłkarzy ŁKS-u w Fortuna 1 Lidze. Początek? Bardziej niż obiecujący.


1. kolejka Fortuna 1 Ligi / Odra Opole – ŁKS Łódź 0:4 (0:2)

  • Bramki: 0:1 Michał Trąbka (6), 0:2 Samuel Corral (43), 0:3 Pirulo (71), 0:4 Łukasz Sekulski (90+1)
  • Żółte kartki: Trojak, Bonecki – Dąbrowski, Pirulo, Srnić
  • Sędziował: Grzegorz Kawałko (Augustów)

Składy:

  • Odra Opole: Mateusz Kuchta (31, Tobiasz Weinzettel) – Kacper Tabiś, Mateusz Kamiński, Piotr Żemło (70, Konrad Kostrzycki), Konrad Matuszewski, Tomáš Mikinič, Rafał Niziołek (72, Konrad Nowak), Miłosz Trojak, Sebastian Bonecki, Krzysztof Janus (70, Jakub Szrek), Dawid Czapliński. Trener: Dietmar Brehmer.
  • ŁKS: Arkadiusz Malarz – Maciej Wolski, Maciej Dąbrowski, Jan Sobociński, Adrian Klimczak, Maksymilian Rozwandowicz (69, Jakub Tosik), Pirulo, Michał Trąbka (85, Przemysław Sajdak), Antonio Dominguez (73, Drogaljub Srnić), Adam Ratajczyk, Samuel Corral (46, Łukasz Sekulski). Trener: Wojciech Stawowy.
POWRÓT

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partner strategiczny

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partner techniczny

Partner medyczny

[FM_form id="1"]