Łukasz Piątek: Fajnie jest wygrać i potem ze spokojem patrzeć na poczynania rywali

Klub

Łukasz Piątek: Fajnie jest wygrać i potem ze spokojem patrzeć na poczynania rywali

31.03.2019

31.03.2019

fot. Radosław Jóźwiak / Cyfrasport

Podbeskidzie przycisnęło nas w pierwszych minutach, ale odparliśmy ten szturm i z każdą kolejną minutą grało nam się coraz łatwiej. Odnieśliśmy kolejne bardzo ważne zwycięstwo – podkreśla Łukasz Piątek, pomocnik Łódzkiego Klubu Sportowego.

Łukasz Piątek bardzo starał się zdobyć bramkę w… piątek, ale się nie udało. Mimo to, z występu można być chyba zadowolonym?

Zgadza się. Liczą się bowiem przede wszystkim trzy punkty. Kto trafia do siatki, schodzi na dalszy plan. Faktycznie kilka razy próbowałem pokonać bramkarza Podbeskidzia, lecz bez rezultatu. Może w Bytowie wreszcie się uda trafić do siatki…

No właśnie. Bo pomocnicy ŁKS-u notują tej wiosny swoje premierowe trafienia dla „Rycerzy Wiosny”. Najpierw Lukas Bielak, teraz Bartek Kalinkowski…

Dokładnie tak. Dlatego mam nadzieję, że i na mnie przyjdzie pora i będę mógł się cieszyć z pierwszego gola w barwach ŁKS-u. Jeżeli jednak bramka rywali dalej będzie dla mnie jak zaczarowana, ale koledzy będą do niej trafiać i będziemy wygrywać kolejne mecze, nie będę narzekał.

Jak, w kilku zdaniach, opisałbyś piątkowy mecz?

Na początku Podbeskidzie na nas usiadło, ale przetrzymaliśmy ten napór i z każdą minutą było nam już potem coraz łatwiej. Bramka na 1:0 na pewno pozwoliła nam na spokojniejszą grę, a Podbeskidzie musiało wtedy się otworzyć, żeby gonić wynik. W dalszej części spotkania umiejętnie wypunktowaliśmy gości i stąd końcowe 3:0 na tablicy wyników.

Mecz z Podbeskidziem otwierał 26. kolejkę pierwszoligowych zmagań. Wolicie walczyć tak na samym początku danej serii gier, czy wolicie znać jednak wyniki pozostałych drużyn z czołówki?

Z pewnością fajnie jest grać na początku, ale pod warunkiem, że się wygra takie spotkanie. Bo potem ze spokojem można patrzeć na mecze rywali. A oni czują wówczas dodatkową presję. Myślę jednak, że dla nas tak naprawdę nie ma znaczenia, czy gramy na początku, czy na końcu kolejki. Znaczenie ma to, czy gramy swoją piłkę i potrafimy realizować plan, który dostaliśmy od sztabu trenerskiego.

Niektórzy zastanawiali się, czy piątek i transmisja w Polsacie Sport odbije się na frekwencji. Kibice znowu jednak stanęli na wysokości zadania…

Jak najbardziej. Jesteśmy bardzo wdzięczni kibicom za doping od pierwszej do ostatniej minuty. Mam nadzieję, że w niedzielę podczas mecz z Puszczą i na kolejnych spotkaniach frekwencja również będzie bardzo dobra. Wsparcie z widowni naprawdę pomaga nam w grze.

To był czwarty mecz ŁKS-u wiosną i czwarty na zero z tyłu. Kolejni rywale powinni czuć coraz większą presję na myśl o konfrontacji z łódzką defensywą?

Coś w tym jest. Staramy się grać na zero z tyłu, bo wtedy dużo łatwiej o trzy punkty. Z przodu mamy bowiem dobrych zawodników, którzy wiedzą, jak zmusić przeciwnika do błędu.

Warto zatem podkreślić, że lidera klasyfikacji strzelców na tym poziomie rozgrywkowym, to już dawno w barwach ŁKS-u nie było. Rafał objął samodzielnie prowadzenie i będzie zmierzał po tytuł najlepszego snajpera pierwszej ligi?

Oby tak było. Oby Rafał do końca sezonu nastrzelał tych goli jak najwięcej. Choć powtórzę raz jeszcze, nie jest ważne, kto strzela. Ważne, abyśmy zdobywali punkty.

Na początku rundy wiosennej nie grałeś z powodu urazu. Dwutygodniowa przerwa przyszła zatem w najlepszym możliwym momencie?

W ostatnim sparingu przed wznowieniem rozgrywek ligowych złapałem lekką kontuzję i te dwa tygodnie na pewno bardzo się przydały, aby w pełni przygotować się na decydujący fragment sezonu. Teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem znowu gotowy na sto procent do walki o ligowe punkty.

A kolejna taka walka już w środę w Bytowie…

No cóż, Bytovia jest bardzo nieobliczalnym zespołem i można się po niej spodziewać dosłownie wszystkiego. Mam w Bytowie kilku kolegów, więc z pewnością spróbuję wybadać, co gospodarze przygotują na nasz przyjazd. Na północ ruszymy maksymalnie zmobilizowani i liczymy, że i na tamtejszym trudnym terenie podtrzymamy zwycięską serię.