Aktualności

Lepsi od wicelidera. ŁKS – Cracovia 1:0

11
02 / 12 / 2019

fot. Artur Kraszewski

To był udany początek grudnia przy al. Unii 2! Ełkaesiacy po raz drugi w tym sezonie pokonali Cracovię i awansowali na 14. miejsce. Zwycięstwo to jest tym cenniejsze, że rywale w przypadku wygranej w Łodzi mogli objąć prowadzenie w ligowej tabeli.

W początkowej fazie niedzielnego spotkania żadnej z drużyn nie udało się wypracować znaczącej przewagi. Na pierwsze naprawdę dogodne sytuacje do zdobycia bramki widzom przyszło zatem czekać aż do 21. minuty. Wtedy prowadzenie mogli objąć goście, którzy w jednej akcji dwukrotnie byli bliscy wpakowania piłki do siatki. Najpierw po dośrodkowaniu z lewej strony Pelle van Amersfoort główkował z kilku metrów wprost w Arkadiusza Malarza, a następnie dobitkę Rafaela Lopesa zablokował Maksymilian Rozwandowicz do spółki z Janem Sobocińskim.

Trzy minuty później ponownie zrobiło bardzo niebezpiecznie pod bramką ŁKS-u. Z prawej strony tym razem pomknął Mateusz Wdowiak, który w polu karnym wypatrzył Lopesa i popisał się świetnym podaniem do portugalskiego napastnika. Pochodzący z Esposende wicemistrz świata do lat 20 z 2011 roku fatalnie jednak spudłował i komplet publiczności na obiekcie przy al. Unii mógł odetchnąć z ulgą.

Na szczęście szybko okazało się, że ełkaesiacy nie zamierzają fundować swoim sympatykom powtórki z Gdańska, gdy po dobrych 20 minutach przez pozostałą część meczu byli wyraźnie słabsi od wyżej notowanych rywali. W 27. minucie spod linii końcowej boiska po znakomitym prostopadłym podaniu Daniego Ramireza precyzyjnie na dziewiąty metr wycofał Adrian Klimczak, a przed szansą pokonania Michala Peskovicia stanął Maciej Wolski. 22-latek, który wrócił do podstawowego składu ŁKS-u po ponad dwumiesięcznej przerwie, nie zachował jednak wystarczająco zimnej krwi i ku rozpaczy widowni posłał piłkę wysoko ponad poprzeczkę.

Jeszcze lepszą okazję wychowanek Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie zmarnował na dosłownie sekundy przed zakończeniem pierwszej połowy. Wówczas atak łodzian zainicjował niezwykle aktywny tego dnia Klimczak, który dostrzegł wychodzącego na czystą pozycję Łukasza Sekulskiego. Ten zamiast od razu strzelać odegrał do nadbiegającego Guimy, a ten z kolei kopnął prosto w nogi ofiarnie interweniujących obrońców Cracovii. Odbita w ten sposób piłka znalazła się pod nogami Wolskiego, który przez chwilę miał przed sobą pustą bramkę, bo golkiper „Pasów” dopiero podnosił się po niedoszłej obronie strzału Portugalczyka. Publiczność nie doczekała się jednak gola „do szatni”, gdyż pomocnik ŁKS-u poślizgnął się w kluczowym momencie i nie trafił należycie w piłkę.

Dodajmy, iż w międzyczasie na listę strzelców powinien wpisać się jeszcze Sekulski, który wreszcie uporał się z kłopotami zdrowotnymi i po miesięcznej pauzie znów był do dyspozycji sztabu szkoleniowego. Po centrze Guimy „Sekul” wygrał główkowy pojedynek z defensorami z Krakowa, ale nie najlepiej złożył się do strzału i Pesković nie miał problemów ze złapaniem piłki. Mimo wybornych okazji z obu stron, pierwsza część spotkania zakończyła się zatem bezbramkowym remisem.

Drugą połowę żwawiej zaczęli ełkaesiacy. I już dwie minuty po przerwie ich aktywność w grze została nagrodzona. A bohaterem został ten, którego… po pierwszych 45 minutach niektórzy zapewne czym prędzej zdjęliby z boiska po dwóch niewykorzystanych „setkach”. Wolski, bo o nim mowa, przy oddawaniu strzału został przewrócony w polu karnym Cracovii i sędzia Piotr Lasyk po analizie VAR zdecydował się odgwizdać rzut karny dla ŁKS-u. Do piłki na jedenastym metrze po raz pierwszy w oficjalnym meczu ełkaesiaków podszedł Ramirez i za moment obiektem wstrząsnęło głośne: „jeeest!”. Bo choć Pesković wyczuł intencje strzelca, to uderzenie wychowanka Realu Madryt było na tyle dokładne, iż piłka zatrzepotała tuż po poprzeczką. Dla Daniego było to czwarte trafienie w tym sezonie i tym samym dołączył on do grona najskuteczniejszych jesienią piłkarzy ŁKS-u: Sekulskiego i Rafała Kujawy, którzy dotąd też zdobyli po cztery bramki.

W 55. minucie podopiecznym Michała Probierza już całkowicie mógł podciąć skrzydła Guima. Po indywidualnej szarży pochodzący z Aveiro pomocnik przymierzył zza pola karnego i piłka dosłownie o centymetry minęła lewy słupek bramki Peskovicia. W dalszej części spotkania piłkarze ŁKS-u zagrali za to wreszcie tak, że nikt nie miał prawa zarzucić im braku ogrania na poziomie ekstraklasy. Do kombinacyjnych akcji dołożyli bowiem odrobinę wyrachowania i dużą solidność w defensywie, dzięki czemu goście spod Wawelu długo nie potrafili sobie wypracować żadnej przyzwoitej okazji do wyrównania.

Dopiero na dziesięć minut przed upływem regulaminowego czasu gry po wrzutce Tomasa Vestenickiego zaskakującym strzałem zaznaczył swoją obecność na boisku Michal Helik. Znów bardzo czujny w bramce był jednak Malarz, który zdołał zbić piłkę do boku na rzut rożny. Potem „Malowanego” uderzeniami z dystansu próbowali jeszcze zmusić do kapitulacji Kamil Pestka i Janusz Gol, czyli kapitan Cracovii. Tyle że chęci chęciami, a wykonanie wykonaniem i ich próby okazały się dalekie od wzorowych.

W drugiej minucie doliczonego czasu gry ponownie w dużych opałach znalazł się natomiast Pesković. Po efektownym dograniu od Ramireza oraz udanym dryblingu w polu karnym w sytuacji na sam ze słowackim bramkarzem był bowiem Bartłomiej Kalinkowski. Do premierowego trafienia w ekstraklasie 25-letniemu pomocnikowi zabrakło jednak kilkudziesięciu centymetrów i losy meczu były sprawą otwartą aż do ostatniego gwizdka arbitra. W samej końcówce, czyli równo do setnej minuty, ełkaesiacy nie dali już sobie wydrzeć kompletu punktów i tym samym Cracovia pozostaje bez wygranej z ŁKS-em w Łodzi od 1961 roku.

A przed podopiecznymi Kazimierza Moskala teraz wyjątkowo pracowity tydzień. Już we wtorek drużyna wyjeżdża bowiem na Śląsk, aby w środę w Tychach zagrać z tamtejszym GKS-em o ćwierćfinał Pucharu Polski. A w piątek biało-czerwono-białych czeka podróż do Wielkopolski na sobotnie spotkanie z Lechem w Poznaniu. Stawką tego starcia będą kolejne niezwykle cenne punkty w PKO Ekstraklasie. Przed łódzką publicznością ŁKS najbliższy mecz rozegra za to w czwartek 19 grudnia – przeciwnikiem będzie wówczas Wisła Kraków.


17. kolejka PKO Ekstraklasy / ŁKS Łódź – Cracovia 1:0 (0:0)

  • Gol: 1:0 Daniel Ramirez (52 – karny)
  • Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom)
  • Żółte kartki: Rozwandowicz, Klimczak, Kujawa – Helik
  • Widzów: 5160

Składy:

  • ŁKS: Arkadiusz Malarz – Jan Grzesik, Maksymilian Rozwandowicz, Jan Sobociński, Adrian Klimczak, Maciej Wolski (90+4, Kamil Rozmus), Ricardo Guima, Łukasz Piątek, Daniel Ramirez, Jose Pirulo (71, Bartłomiej Kalinkowski), Łukasz Sekulski (78, Rafał Kujawa). Trener: Kazimierz Moskal.
  • Cracovia: Michal Peškovič – Cornel Râpă, Michał Helik, David Jablonský, Kamil Pestka, Mateusz Wdowiak (78, Tomáš Vestenický), Milan Dimun (64, Filip Piszczek), Janusz Gol, Pelle van Amersfoort, Sergiu Hanca (90+2, Ołeksij Dytiatjew), Rafael Lopes. Trener: Michał Probierz.
POWRÓT

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partner strategiczny

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partner techniczny

Partner medyczny

[FM_form id="1"]