

W 18. kolejce Betclic 1. Ligi, na początek rundy rewanżowej, piłkarze ŁKS-u zremisowali 1:1 ze Zniczem Pruszków. Na gola Krystiana Tabary dla miejscowych odpowiedział jeszcze przed przerwą Jasper Löffelsend.
Niedzielne spotkanie w Pruszkowie rozpoczęło się dla łodzian w najgorszy możliwy sposób. Splot nieszczęśliwych zdarzeń miał miejsce tuż przed upływem pierwszego kwadransa. Najpierw kontuzji doznał Fabian Piasecki, więc trener Grzegorz Szoka musiał szybko dokonać pierwszej zmiany, a następnie, kilkadziesiąt sekund później, akcja przeniosła się na drugą stronę boiska, gdzie brak zdecydowania piłkarzy w białych koszulkach po centrze Mateusza Maka, wykorzystał Krystian Tabara, otwierając wynik spotkania.

Obie te sytuacje wyraźnie zachwiały pewnością ełkaesiaków, ale z biegiem czasu goście zaczęli odzyskiwać kontrolę nad grą i coraz śmielej zapędzać się pod pole karne Znicza. Co ważne, nie były to chaotyczne próby, lecz konsekwentnie budowane, przemyślane akcje. W 29. minucie jeszcze się nie udało, bo chociaż akcja, w której wziął udział m.in. Koki Hinokio, była do pewnego momentu bardzo efektowna, zabrakło w niej ostatniego podania. Chwilę po tym nie było się już do czego przyczepić. Japończyk zagrał do Piotra Głowackiego, ten dośrodkował piłkę z lewego skrzydła wprost na głowę przyczajonego na skraju pola bramkowego Jaspera Löffelsenda, a Niemiec nie zmarnował okazji (1:1).
Główka na główkę. 👌 #ZNIŁKS pic.twitter.com/kbHbtdaCdV
— ŁKS Łódź (@LKS_Lodz) November 30, 2025
Po zmianie stron nadal nieco więcej z gry miał ŁKS. Już w 48. minucie łodzianie powinni objąć prowadzenie – Michał Mokrzycki idealnie zagrał w tempo do Jaspera Löffelsenda, którego strzał obronił Piotr Misztal. Do odbitej piłki dopadł jeszcze Mateusz Lewandowski, lecz nie trafił w futbolówkę i świetna okazja przepadła. Chwilę później bramkarz Znicza musiał ponownie interweniować, gdy kąśliwym uderzeniem z dystansu sprawdził go Sebastian Rudol. Próby Bastiena Tomy oraz Mateusza Lewandowskiego również zapowiadały się obiecująco, lecz zabrakło im niezbędnej precyzji.

Kiedy do ostatniego gwizdka pozostawało kilkanaście minut, gospodarze zdołali odsunąć grę od własnej bramki, a w 75. minucie sami stworzyli bardzo groźną sytuację (właśnie wtedy oddali trzy strzały w odstępie kilku sekund, jednak tutaj na wysokości stanął Piotr Głowacki i jego koledzy). Co na to ŁKS? W końcówce łodzianie raz jeszcze spróbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, lecz mimo starań nie zdołali wypracować klarownej sytuacji strzeleckiej.
Piłkarze ŁKS-u rozpoczęli rundę rewanżową remisując 1:1 ze Zniczem Pruszków. W następną niedzielę łodzianie rozegrają ostatni ligowy mecz w 2025 roku. Bilety na domowe spotkanie z Wisłą Kraków są już w sprzedaży.
18. kolejka Betclic 1. Ligi | Znicz Pruszków – ŁKS Łódź 1:1 (1:1)
Składy:
Tagi: #ZNIŁKS