Klub

Do ostatniej sekundy. ŁKS – Podbeskidzie 2:1

21.04.2023

21.04.2023

Do ostatniej sekundy. ŁKS – Podbeskidzie 2:1

fot. Radosław Jóźwiak / Cyfrasport

Obiecywaliśmy emocjonujący wieczór i słowa dotrzymaliśmy. W 28. kolejce Fortuna 1 Ligi piłkarze ŁKS-u pokonali 2:1 Podbeskidzie Bielsko-Biała, chociaż to goście objęli prowadzenie. Udało się, bo łodzianie grali do końca, najpierw doprowadzili do wyrównania, a trzy punkty wyrwali w ostatnich sekundach meczu.

Kolejny z finałowych meczów pierwszej ligi, bo takiej nomenklatury ostatnio używa trener Kazimierz Moskal i jego podopieczni w kontekście decydujących spotkań sezonu, ełkaesiacy rozpoczęli z dwoma zmianami na bokach defensywy – na jej prawą stronę wrócił Kamil Dankowski, a na lewej zagrał tym razem Milan Spremo (Artemijus Tutyškinas pauzował za kartki). Reszta wyglądała na papierze tak jak w wyjazdowym spotkaniu w Niecieczy.

W pierwszym kwadransie piątkowych zawodów poza niecelnym strzałem Pirulo, piłkarze grali od pola karnego do pola karnego. Oba zespoły sprawiały wrażenie bardzo uważnych i dopiero po tym fragmencie zaczęło się więcej dziać, zwłaszcza w polu karnym gości. Tuż przed upływem 30. minuty Wiktor Kaczorowski w sobie tylko znany sposób zatrzymał strzał Macieja Śliwy (piłka zmierzała tuż przy lewym słupku golkipera), a chwilę po tym bramkarza wyręczyli obrońcy, zatrzymując strzały z bliskiej odległości Stipe Juricia i Macieja Śliwy.

Do tego należałoby dodać kilka odważnych szarż Milana Spremo, Pirulo czy Mateusza Kowalczyka, niefortunną interwencję Marcela Misztala, która o mały włos nie zakończyła się golem samobójczym, sprytnie rozegrany przez Pirulo rzut rożny, po którym uderzał Kamil Dankowski i świetny rajd Michała Trąbki z końcówki pierwszej połowy (w tym przypadku zabrakło lepszego podania do Macieja Śliwy). ŁKS miał chyba nieco więcej z gry, chociaż i po drugiej stronie bywało gorąco – strachu napędził nam krótki drybling Krzysztofa Drzazgi i jego niecelny strzał, uderzenie z dystansu Marcela Misztala (tuż obok słupka) oraz bardzo groźna akcja Goku, zatrzymana w ostatniej chwili przez Nacho Monsalve (takich interwencji po zmianie stron Hiszpan zaliczy jeszcze kilka).

Po zmianie stron wydarzyło się to, co wielu przewidywało przed meczem i czego obawialiśmy się chyba najbardziej. W 52. minucie sędzia dopatrzył się zagrania piłki ręką Pirulo, podyktował rzut karny dla gości, którego na gola zamienił Goku. Wspierany przez kibiców ŁKS rzucił się do odrabiania strat. Niedługo po stracie bramki, zakotłowało się w szesnastce przyjezdnych po rzucie rożnym, jednak strzał Adama Marciniaka w ostatniej chwili zablokował jeden z defensorów Podbeskidzia.

Od tego momentu przez wiele minut graliśmy w okolicach szesnastki zespołu trenera Dariusza Żurawia. Ełkaesiacy egzekwowali kilka stałych fragmentów gry, nie odpuszczali żadnej piłki i w 67. minucie dopięli swego, w czym największa zasługa świetnej akcji Pirulo z Kamilem Dankowskim, dośrodkowania tego ostatniego na pole karne i sprytu Mateusza Kowalczyka, który w ogromnym zamieszaniu wpakował futbolówkę do siatki.

Łodzianie mieli w piątek ochotę na więcej, jednak długo nie potrafili znaleźć sposobu na rozmontowanie defensywy ekipy z południa Polski. I gdy wydawało się, że drużyny podzielą się punktami, w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, tak jak wcześniej w domowym spotkaniu ze Stalą Rzeszów, tak jak w wyjazdowym meczu z Górnikiem Łęczna, Rycerze Wiosny przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę. Po akcji lewym skrzydłem Kelechukwu Ibe-Torti, przytomnym zagraniu Michała Mokrzyckiego na wolne pole i ofiarności Bartosza Szeligi, który dośrodkował piłkę wślizgiem, zgarniając ją z linii końcowej, Dawid Kort strzelił głową i chociaż bramkarz zdołał odbić futbolówkę, ta odbiła się od Julio Rodrigueza i wpadła do siatki.

Ełkaesiacy wygrali z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2:1 i oczywiście nadal są liderem. W następnej serii spotkań zmierzymy się na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec, a już 5 maja na stadionie Króla hitowy mecz z Wisłą Kraków.


28. kolejka Fortuna 1 Ligi / ŁKS Łódź – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1 (0:0)

  • Bramki: 0:1 Goku (53 – kar.), 1:1 Mateusz Kowalczyk (69), 2:1 Rodriguez (90+3 – sam.)
  • Żółte kartki: Pirulo, Kowalczyk, Marciniak (ŁKS), Neugebauer (Podbeskidzie)
  • Sędzia: Damian Kos (Wejherowo)
  • Widzów: 9391

Składy:

  • ŁKS: Aleksander Bobek – Kamil Dankowski, Nacho Monsalve, Adam Marciniak, Milan Spremo (81, Kelechukwu Ibe-Torti), Mateusz Kowalczyk (90, Oskar Koprowski), Michał Trąbka (81, Dawid Kort), Michał Mokrzycki, Pirulo, Stipe Jurić (59, Piotr Janczukowicz), Maciej Śliwa (59, Bartosz Szeliga). Trener: Kazimierz Moskal.
  • Podbeskidzie: Wiktor Kaczorowski – Jeppe Simonsen, Ezequiel Bonifacio, Arthur Vitelli, Daniel Mikołajewski (90, Julio Rodriguez), Florian Hartherz, Goku, Marcel Misztal, Tomasz Neugebauer (45+4, Tomasz Jodłowiec), Krzysztof Drzazga (78, Mathieu Scalet), Kamil Biliński (78, Titas Milašius). Trener: Dariusz Żuraw.