Aktualności

„Rycerze Wiosny” lepsi od rewelacji wiosny. Rozwój – ŁKS 0:2

11
27 / 05 / 2018

Piłkarzom ŁKS-u w Katowicach wychodziło niemal wszystko i dlatego nawet spisująca się rewelacyjnie tej wiosny drużyna Rozwoju w starciu z przyszłym pierwszoligowcem okazała się bezradna. Pierwszą bramkę dla gości zdobył Wojciech Łuczak. Drugą – kapitalnym uderzeniem przewrotką Rafał Kujawa.

Do sobotniego ostatniego już w tym sezonie spotkania wyjazdowego ełkaesiacy przystąpili już jako przyszli pierwszoligowcy (przed pierwszym gwizdkiem prezes Rozwoju pogratulował „Rycerzom Wiosny” tego sukcesu) , co za tym idzie nie ciążyła na nich taka presja wyniku, jak w wielu wcześniej rozegranych kolejkach. Starcie z Rozwojem było jednak sporym wyzwaniem. Młoda drużyna z Katowic to przecież druga najlepiej punktująca drużyna wiosny, która w tym roku na własnym boisku nie straciła nawet punktu.

Ełkaesiacy od początku narzucili rywalowi swój styl gry i to pomimo tego, że tym razem szkoleniowcy ŁKS-u pozwolili odpocząć Michałowi Kołbie (zastąpił go Przemysław Kazimierczak), Maksymilianowi Rozwandowiczowi czy Ievgenowi Radionovowi. Akcje gości były składne, bardziej przemyślane, widowiskowe i jak się okazało skuteczne.

Co prawda w 4. minucie po dośrodkowaniu na pole karne Jakuba Kostyrki znakomicie interweniował po strzale głową Wojciecha Łuczaka bramkarz gospodarzy, ale już chwilę później ten ostatni był bezradny – Łuczak kapitalnie przyjął zagraną z środka boiska piłkę, wpadł w szesnastkę Rozwoju, przełożył sobie futbolówkę na lewą nogę, a następnie posłał ja precyzyjnym strzałem w róg bramki (0:1).

Bohater spotkania z Siarką wkrótce mógł podwyższyć prowadzenie, ale jego soczysty strzał z dystansu odbił Bartosz Golik, bez wątpienia najlepszy zawodnik drużyny z Katowic tego dnia. W 16. minucie golkiper Rozwoju popisał się kolejną kapitalną paradą broniąc  uderzenie z dziesięciu metrów Kamila Rozmusa. Co na to Rozwój? Miejscowi odpowiedzieli w pierwszej połowie tylko kąśliwym ni to dośrodkowaniem, ni to strzałem z rzutu wolnego z ostrego kąta (niestety chwilę wcześniej kolejną żółtą kartkę, już ósmą w tym sezonie, obejrzał Rozmus), na nasze szczęście futbolówka trafiła w tym przypadku tylko w słupek.

W przerwie trenerzy Wojciech Robaszek i Jacek Janowski dokonali dwóch zmian. W miejsce Łukasza Zagdańskiego na boisku zameldował się Rafał Kujawa, natomiast Jakuba Kostyrkę zastąpił Oskar Koprowski. Ostatni z wymienionych bliski był szczęście już chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy – po jego strzale głową (po wcześniejszym dośrodkowaniu z rzutu rożnego) piłka odbiła się od słupka, a dobitka młodzieżowca okazała się niecelna.

Drugi rezerwowy popisał się z kolei w 55. minucie trafieniem, które kilka godzin później powtórzy w finale Ligi Mistrzów Garteh Bale. Odwrócony do bramki napastnik ŁKS-u przyjął piłkę nogą, a następnie popisał się fantastyczną przewrotką. Futbolówka po tym pięknym uderzeniu odbiła się jeszcze przed Golikiem i wreszcie wpadła do siatki tuż przy prawym słupku bramki (0:2). Gol marzenie ustawił mecz, ełkaesiacy byli tego dnia zespołem dojrzalszym, rozgrywali piłkę swobodniej od gospodarzy i z większa łatwością kreowali groźne sytuacje w polu karnym rywala.

Goli ełkaesiacy mogli zresztą tego dnia zdobyć jeszcze kilka. Zanim Kujawa popisał się futbolowym majstersztykiem w słupek trafił uderzając piłkę głową Lukas Bielak, a zaraz po tym bombę z dystansu Łuczaka dzięki widowiskowej robinsonadzie wybronił Golik. Już po bramce na 2:0 kolejne szanse mieli Wojciech Łuczak (huknął sprzed pola karnego tuż nad poprzeczką), Bartosz Widejko (po jego dośrodkowaniu obrońca Rozwoju odbił futbolówkę na słupek, a w doliczonym czasie gry strzał obrońcy z okolic narożnika wybronił bramkarz) i Kamil Rozmus (w 87. minucie obrońca przedarł się przez szyki obronne miejscowych, ale jego „podcinkę” zatrzymał Golik).

ŁKS zagrał swobodnie, cieszył się grą i dzięki temu tak wiele razy zagroził bramce młodej drużyny z Katowic. Trener Janowski miał rację mówiąc na pomeczowej konferencji, że jego podopieczni na sukces w Katowicach zasłużyli. Łodzianie byli zdecydowanie lepsi, a inkasując komplet punktów przerwali imponująca serię zwycięstw na własnym boisku rywala z Górnego Śląska – co zaś najważniejsze wciąż mają nasi piłkarze szansę wygrać drugą ligę (Warta zremisowała z Garbarnią w Krakowie, a GKS Jastrzębie przegrał w Rybniku z ROW-em). W piątek 1 czerwca świętujemy awans do pierwszej ligi. To będzie wyjątkowy dzień. Tak wyjątkowy jak piękne uderzenie Łuczaka i jak kapitalny gol Kujawy. Albo i nawet bardziej.


33. kolejka II ligi / Rozwój Katowice 0:2 ŁKS Łódź (0:1)

  • Bramki: 0:1 Łuczak 8, 0:2 Kujawa 55.
  • Żółte kartki: Tabiś – Rozmus, Łuczak
  • Sędziował: Pelka.
  • Widzów: 714.

Składy:

  • Rozwój: Golik – Kaletka, Kunka, Gałecki (58 S. Gancarczyk), Barwiński, Olszewski, Płonka (56 Baranowicz), Tabiś, Lazar, Kamiński, Marchewka.
  • ŁKS: Kazimierczak – Rozmus, Bielak, Juraszek, Widejko, Kostyrka (46 Koprowski), Kocot, Łuczak, Wolski (76 Pyrdoł), Bryła (67 Gamrot), Zagdański (46 Kujawa).
POWRÓT

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partner strategiczny

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partner techniczny

Partner medyczny

[FM_form id="1"]