Aktualności

Oby tak w lidze! ŁKS – Lechia Tomaszów Mazowiecki 7:1

19
24 / 02 / 2019

Próba generalna przed zbliżającą się wielkimi krokami walką o ligowe punkty wypadła nader obiecująco. Ełkaesiacy w konfrontacji z trzecioligowym rywalem urządzili sobie prawdziwy festiwal strzelecki i gdyby mecz zakończył się wynikiem dwucyfrowym, to piłkarze Lechii również nie mieliby prawa narzekać na zbyt wysoką porażkę, jakiej doznali w sobotnie popołudnie przy ulicy Minerskiej.

Podopieczni Kazimierza Moskala do ataku ruszyli praktycznie od pierwszego gwizdka sędziego Patryka Adamczyka. Dość powiedzieć, że pierwszy rzut rożny wykonywali już w trzeciej minucie, gdy tomaszowianie zablokowali piłkę dogrywaną do kolegów przez Wojciecha Łuczaka. Ten sam zawodnik w 20. minucie udowodnił, że jest specjalistą od strzelania goli przedniej urody dla łódzkiego zespołu. Jak w niedawnym sparingu z Szachtiorem Karaganda w Belek, „Łuczi” znów popisał się efektownym uderzeniem z dystansu, po którym bramkarzowi pozostało jedynie wyciągnąć piłkę z siatki.

Nieco wcześniej, bo w 15. minucie, do bramki lechistów trafił już Łukasz Sekulski, lecz arbiter główny odgwizdał w tej sytuacji spalonego. W przypadku „Sekula” w sobotę doskonale sprawdziło się jednak powiedzenie, że co się odwlecze, to nie uciecze. W 29. minucie sprowadzony w styczniu z SKA Chabarowsk napastnik pokonał bramkarza Lechii po strzale głową, wykorzystując świetne dośrodkowanie z prawej strony boiska. W 38. minucie Sekulski wykorzystał dla odmiany wrzutkę z lewego skrzydła i podwyższył na 3:0. A zaledwie dwie minuty później ten pochodzący z Płocka piłkarz skompletował klasycznego hattricka, dopełniając formalności po dograniu piłki z prawej strony przez Jana Grzesika.

W międzyczasie dwa razy w roli głównej wystąpił jeszcze Oskar Koprowski. Najpierw jego uderzenie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z najbliższej odległości obronił Mateusz Awdziewicz, a kilka chwil później młody obrońca ŁKS-u wybił piłkę z linii bramkowej własnego zespołu po strzale z dystansu jednego z zawodników Lechii.

W odpowiedzi, grającego pod słońce bramkarza gości próbowali zaskoczyć inni piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego. Przy obu próbach Bartłomieja Kalinkowskiego golkiper z Tomaszowa Mazowieckiego był jednak dobrze ustawiony, a przy strzale Jakuba Kostyrki nie zdołał wprawdzie złapać piłki, lecz w tej sytuacji żaden z ełkaesiaków nie zdążył ze skuteczną dobitką. Z kolei strzał Łukasza Piątka okazał się niecelny, gdyż piłka przeleciała nad poprzeczką.

W tym okresie gry Lechię stać było jedynie na wyprowadzenie pojedynczych kontr, które albo kończyły się jednak niecelnymi strzałami, albo akcje tomaszowian skutecznie przerywał blok obronny kierowany przez Kamila Juraszka.

W drugiej połowie popis strzelecki „Rycerzy Wiosny” wznowił Sekulski i w 55. minucie było już 5:0 dla ŁKS-u. Dosłownie chwilę później swoje pojawienie się na boisku mógł golem zaakcentować Jewhen Radionow, lecz piłka po jego strzale poszybowała nad bramką trzecioligowca.

Zamiast 6:0 w 59. minucie zrobiło się 5:1. Honorową, jak się okazało, bramkę dla Lechii zdobył Kamil Lewiński, który uderzeniem w długi róg znalazł sposób na pokonanie kapitana ełkaesiaków – Michała Kołby. Na ripostę ze strony zawodników Kazimierza Moskala nie trzeba było jednak długo czekać. W 63. minucie strzałem zza pola karnego Awdziewiczowi – po dograniu Sekulskiego – nie dał większych szans Radionow i łodzianie ponownie prowadzili różnicą pięciu bramek.

A dziesięć minut później ŁKS prowadził już 7:1. Akcję Łuczaka nieprzepisowo w polu karnym zatrzymał jeden z podopiecznych Daniela Myśliwca, a piłkę na jedenastym metrze ustawił sobie Radionow. Ukraiński napastnik wykonał „jedenastkę” na tyle mocno i na tyle precyzyjnie, że po chwili z widowni można było usłyszeć charakterystyczne „Żenia gol”.

Mimo wysokiego prowadzenia, w ostatnim kwadransie ełkaesiacy nie zamierzali zwalniać tempa i do samego końca ambitnie walczyli o zdobycie ósmej bramki. Bliski realizacji tego celu był choćby Grzesik, którego strzał w 79. minucie sprawił spore problemy Awdziewiczowi.

Na dziewięć minut przed końcem o pechu mogli z kolei mówić gracze Lechii, gdyż po uderzeniu jednego z nich poprzeczka uratowała Kołbę przed wpuszczeniem drugiego gola. Ostatecznie wynik już się nie zmienił i teraz pozostaje już tylko trzymać mocno kciuki, aby podobną skutecznością „Rycerze Wiosny” imponowali w meczach ligowych. Pierwszy z nich już w sobotę 2 marca o godzinie 17:00 przy al. Unii. Przypomnijmy, rywalem ełkaesiaków będzie Garbarnia Kraków.


Sparing: ŁKS Łódź – Lechia Tomaszów 7:1  (4:0)

  • Bramki: Wojciech Łuczak 20, Łukasz Sekulski 29, 38, 40, 55, Jewhen Radionow 63, 73 – Kamil Lewiński 59

Składy:

  • Skład ŁKS-u: Michał Kołba – Jan Grzesik, Kamil Juraszek, Oskar Koprowski, Jakub Romanowicz – Jakub Kostyrka, Bartłomiej Kalinkowski, Wojciech Łuczak, Łukasz Piątek (53 Jewhen Radionow), Dani Ramirez – Łukasz Sekulski
  • Skład Lechii (wyjściowy): Mateusz Awdziewicz – Mateusz Bąkowicz, Kamil Cyran (46 Patryk Jakubczyk), Jakub Pawlik, Mateusz Matysiak (70 Piotr Kornacki), Jakub Bartosiński, Eryk Kaproń (70 Artur Amroziński), Kamil Lewiński, Bartłomiej Snopczyński (70 Rafał Nowak), Kamil Kubiak, Łukasz Buczkowski (70 Kacper Przedbora)
POWRÓT

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *



Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partner strategiczny

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partner techniczny

Partner medyczny

[FM_form id="1"]