Aktualności

Jan Sobociński: Przede mną jeszcze długa droga

10
04 / 10 / 2018

Kolejnymi dobrymi meczami w barwach ŁKS-u i postawą na zgrupowaniach chcę zadomowić się w reprezentacji Polski do lat 20 – deklaruje Jan Sobociński. Młody obrońca Łódzkiego Klubu Sportowego pierwszy krok ku temu chce wykonać już podczas sobotniego meczu z Wigrami przy Alei Unii.

Długo rozpamiętywaliście w szatni ostatni remis w Nowym Sączu?

Rozpamiętywanie niedzielnego spotkania z Sandecją nie zmieni już wyniku. Trzeba było szybko oczyścić głowę i skupić się na meczu z Wigrami. Celem jest zdobycie trzech punktów i przełamanie niemocy na własnym stadionie. Od czasu ostatniego domowego zwycięstwa, ze Stomilem Olsztyn, minęło już stanowczo zbyt dużo czasu. Chcemy ucieszyć kibiców dużą liczbą goli. Wigry to jeden z młodszych zespołów w lidze i dobrze byłoby to wykorzystać. Nie zapominamy jednak, że każde spotkanie w tej lidze jest ciężkie i że o każde punkty trzeba się bardzo mocno postarać.

Kolejne mecze na zero z tyłu wzmacniają dodatkowo Waszą pewność siebie na boisku?

Z pewnością tak. Każde spotkanie bez straty gola podbudowuje nas i pozwala jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła. Brak straconej bramki to już pół sukcesu. Jeśli tak się dzieje, pozostaje „tylko” samemu coś strzelić, żeby cieszyć z trzech punktów.

Czym się różni Jan Sobociński jako piłkarz z początku lipca od tego obecnie?

Na pewno złapałem dużo cennego doświadczenia w lidze. Przez ostatnie trzy miesiące dużo grałem i cały czas rozwijam się jako zawodnik. Jako osoba nic się jednak nie zmieniłem i cały czas jestem tym samym Jankiem, którym byłem. Minuty w lidze i w reprezentacji nie wpływają na mnie jako człowieka.

Spodziewałeś się, że ta jesień tak ładnie się dla Ciebie ułoży?

Mówiąc szczerze: nie. Moim marzeniem było wywalczenie miejsca w składzie i to marzenia teraz się spełnia. Wiem jednak, że nie mogę sobie pozwolić na żadną chwilę rozluźnienia, bo konkurencja w zespole jest duża i nie ma pewniaków do grania. Mam nadzieję, że wkrótce spełni się też moje kolejne marzenie – to związane z awansem ŁKS-u do ekstraklasy.

Trudniej Ci się gra teraz w pierwszej lidze czy może trudniej grało się jednak wiosną w drugiej lidze, gdy byłeś mniej doświadczonym zawodnikiem, ale miałeś teoretycznie słabszych rywali niż teraz?

W pierwszej lidze wymagania są dużo wyższe. Drużyny są lepiej przygotowane fizycznie i jest po prostu więcej dobrych piłkarzy. Nie brakuje piłkarzy z „nazwiskami”, a sprostanie im jest większym wyzwaniem. W drugiej lidze sporo było grania na tzw. lagę, tutaj jest tego zdecydowanie mniej.

Gdybyś mógł poprawić jedną rzecz ze swojego piłkarskiego repertuaru, co byś wybrał?

W pierwszej kolejności motorykę, a w drugiej – grę prawą nogą. Wiem, że mam jeszcze nad czym pracować.

Twoje nazwisko coraz częściej pada w kontekście tego, że ŁKS znowu dobrze pracuje z młodymi zawodnikami…

Bardzo się z tego cieszę. Sam kiedyś byłem na miejscu obecnych chłopaków z Akademii ŁKS i stawiałem sobie za przykład zawodników, którzy całą juniorską karierę spędzili w ŁKS-ie, a potem trafiali do pierwszego zespołu. Takie historie świetnie mobilizują do działania. Nie zapominam jednak o tym, że przede mną jeszcze długa droga do tego, aby ustabilizować formę i naprawdę coś w piłce osiągnąć.

W tym tygodniu dostałeś kolejne powołanie do reprezentacji Polski do lat 20. Jaka była Twoja pierwsza reakcja?

Byłem mile zaskoczony. Jak już mówiłem, chcę na dłużej zadomowić się w drużynie narodowej. Nie chciałbym, aby te powołania okazały się jedynie epizodem.

Dużo gratulacji dostałeś z okazji debiutu ponownego powołania do kadry młodzieżowej?

Więcej niż się spodziewałem. Pisali do mnie nie tylko znajomi oraz rodzina, ale także zwykli kibice. To bardzo miłe i motywujące zarazem do jeszcze cięższej pracy.

Co zapamiętałeś z tego pierwszego zgrupowania?

Dużo się nauczyłem podczas tamtego zgrupowania. Nie tylko od trenera Jacka Magiery, ale i pozostałych członków sztabu szkoleniowego. Myślę, że do maksimum wykorzystałem tamten pobyt z kadrą.

Na jakie elementy najbardziej zwraca uwagę selekcjoner Jacek Magiera?

Przede wszystkim na cechy wolicjonalne: na odwagę w podejmowaniu decyzji i na pewność siebie w ich wykonaniu. Trener bardzo pilnuje też, aby komunikacja na boisku między zawodnikami była zawsze na właściwym poziomie.

A jak się czułeś w jednej szatni z zawodnikami Bayernu Monachium czy Chelsea Londyn?

Normalnie. Każda szatnia funkcjonuje tak samo, bo w każdej jest ten sam cel. Nie przesadzę chyba, kiedy powiem, że w szatni reprezentacyjnej czułem się tak samo swobodnie jak w klubie.

POWRÓT






Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partner strategiczny

Partner techniczny

Partner medyczny

[FM_form id="1"]