Aktualności

Cenny punkt, a mogły być trzy. Raków – ŁKS 1:1

16
24 / 10 / 2018

Piłkarze ŁKS-u nie zawiedli i o mały włos nie sprawili w Częstochowie sporej niespodzianki. Ostatecznie drużyny podzieliły się punktami, bo na pięknego gola Rafała Kujawy odpowiedział w doliczonym czasie gry Arkadiusz Kasperkiewicz.

Na szereg zmian w wyjściowym składzie zdecydował się w Częstochowie trener Kazimierz Moskal. Maksymiliana Rozwandowicza zastąpił na środku defensywy Kamil Juraszek, na prawej stronie obrony tym razem wystąpił Jan Grzesik, Artur Bogusz powędrował z powrotem na lewą flankę defensywy, a miejsce Dani Ramireza zajął Maciej Wolski.

Jak spisywali się po tej małej kadrowej „rewolucji” ełkaesiacy? Bardzo przyzwoicie i to oni w trudnych warunkach (silny wiatr) jako pierwsi uzyskali przewagę. W 13. minucie Łukasz Piątek znakomicie obsłużył Macieja Wolskiego, ten wpadł w szesnastkę rywala i chociaż huknął wprost w dobrze ustawionego Michała Gliwę, „poprawić” swojego kolegę miał jeszcze szansę Piotr Pyrdoł, sęk w tym, że młodego pomocnika ŁKS-u w ostatniej chwili zablokował obrońca.

Gospodarze nie wyciągnęli z tej akcji żadnych wniosków i już kilkadziesiąt sekund później zostali za to ukarani stratą gola. Łodzianie krótko rozegrali rzut rożny, Pyrdoł dośrodkował futbolówkę przed bramkę Rakowa, tam Gliwa zdołał jeszcze odbić piłkę po strzale Lukasa Bieláka, ale był bezradny wobec kapitalnej dobitki przewrotką Rafała Kujawy. Dzięki kolejnemu trafieniu wychowanka ŁKS-u, łodzianie wyszli w Częstochowie na prowadzenie (0:1).

Ale nie tylko defensywa lidera miała z ŁKS-em, bądź co bądź beniaminkiem pierwszej ligi, spore kłopoty. Goście dokładniej rozgrywali piłkę w drugiej linii, zdaje się też, że potrafili się dłużej przy niej utrzymać, a jeśli i częstochowianom udało się w końcu podejść w okolice pola karnego łodzian, świetnie spisywała się obrona, jak w 40. minucie kiedy Petra Schwarza zablokował Jan Sobociński. W końcu, kiedy i defensorom przydarzał się poważny błąd, sytuację ratował czujny jak zawsze Michał Kołba (w 44. minucie wybił piłkę z linii bramkowej).

Pierwsza połowa zakończyła się więc jednobramkowym prowadzeniem naszych piłkarzy, choć i oni jeszcze kilkukrotnie zapędzili się w tej odsłonie w szesnastkę rywala. Brakowało wykończenia tych ciekawie zapowiadających akcji – gdyby nie to w 41. minucie po świetnym podaniu Wojciecha Łuczaka do Kujawy i odegraniu tego ostatniego, z gola cieszyłby się Pyrdoł; gdyby nie to w doliczonym czasie gry i sprytnym zagraniu pietą Wolskiego (i w tym ataku ważną rolę odegrał Łuczak), z gola mógłby się cieszyć i Jan Grzesik.

Powodów do narzekań po tych pierwszych czterdziestu pięciu minutach mieliśmy koniec końców niewiele, a po zmianie stron na boisku zmieniło się niewiele. Ełkaesiacy, agresywni w środku pola, przyklejeni do zawodników Rakowa, gdy tylko ci odzyskiwali piłkę, paraliżowali ofensywne poczynania faworyta i nie zostawiali mu chwili oddechu. Dopiero w 58. minucie zdołali częstochowianie zagrozić bramce Kołby, Miłosz Szczepański posłał futbolówkę głową tuż obok słupka.

Oczywiście teraz łodzianie dbali przede wszystkim o zabezpieczenie tyłów, co nie znaczy, że nie próbowali sami zaskoczyć defensywy rywala. W 63. minucie znów bliski szczęścia był Bielák i jego jednak strzał głową okazał się ostatecznie niecelny. Chwilę później trener Kazimierz Moskal musiał dokonać pierwszej zmiany, bo groźnie wyglądającego urazu nabawił się Łuczak, na murawie zameldował się więc Bartłomiej Kalinkowski.

Na kwadrans przed końcem spotkania ponownie udało się zaskoczyć gospodarzy błyskotliwą akcją. Pyrdoł otrzymał piłkę od Kujawy, zagrał na prawą stronę do Grzesika, ten dośrodkował na pole karne Rakowa, a tam o mały włos Kujawa efektownym szczupakiem nie pokonał Gliwy po raz drugi. Zabrakło precyzji.

W końcówce Raków postawił wszystko na jedną kartę, świetnie dysponowana obrona ŁKS-u radziła sobie z tymi atakami doskonale i zapewne odnieśliby łodzianie zasłużone zwycięstwo gdyby nie sytuacja, do jakiej doszło w doliczonym czasie gry. Zdaniem koszalińskiego arbitra Jan Sobociński zatrzymał wtedy Andrzeja Niewulisa w polu karnym niezgodnie z przepisami, pan Bednarek wskazał więc na wapno, a choć ełkaesiacy protestowali, zdało się to na niewiele – po chwili Arkadiusz Kasperkiewicz doprowadził do wyrównania (1:1). Mecz zakończył się więc remisem, goście zaś dokończyli go w niepełnym składzie, bo Bieláka sędzia zdążył jeszcze wyrzucić z boiska. Gorąco było także po końcowym gwizdku…


14. kolejka 1 Ligi (zaległa) / Raków Częstochowa – ŁKS Łódź 1:1 (0:1)

  • Bramki: 0:1 Kujawa 14, 1:1 Kasperkiewicz 90+ (kar.).
  • Żółte kartki: ? (Raków) – Grzesik, Kujawa, Bielák x2 (ŁKS).
  • Czerwona kartka: Bielák 90+.
  • Sędziował: Bednarek (Koszalin)

Składy:

  • Raków: Gliwa – Kasperkiewicz, Niewulis, Kościelny, Malinowski, Schwarz (46 Radwański), Listkowski, Szczepański, Mondek (71 Kun), Lewicki, Domański.
  • ŁKS: Kołba – Grzesik, Juraszek, Sobociński, Bogusz, Bielák, Łuczak (70 Kalinkowski), Piątek, Wolski (90 Rozwandowicz), Pyrdoł, Kujawa (81 Radionov).

 

POWRÓT






Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partnerzy

Partner strategiczny

Partner techniczny

Partner medyczny

[FM_form id="1"]