Aktualności

Jak budowano markę ŁKS w roku… 1913

8
04 / 09 / 2017


Twórcy ŁKS-u już na początku istnienia klubu dbali o rozwój sportowy, troszczyli się o jego pozytywny wizerunek, zwłaszcza wśród młodych mieszkańców Łodzi, ponadto promowali klub za pośrednictwem prasy, a klubowe finanse potrafili podreperować dzięki pomocy ówczesnych „partnerów” i rozmaitym przedsięwzięciom kulturalnym.

Sportowa jakość

Niewiele jest przesady w stwierdzeniu, że urodzony w 1886 roku w Krakowie Bernard Miller pod względem wiedzy piłkarskiej na ziemiach polskich nie miał sobie równych. Teoretyk, praktyk, nauczyciel, mistrz, analityk i organizator, dzięki zdolnościom którego najpierw Cracovia, a potem ŁKS zyskały jeszcze przed pierwszą wojną światową tak wiele w aspekcie sportowym, nie był oczywiście jedynym ojcem sukcesu łódzkiego klubu, niemniej jego zasług nie sposób przecenić.

ŁKS dość szybko zyskał popularność wśród lokalnych entuzjastów sportu, ale dopiero pojawienie się Millera sprawiło, że łodzianie z bezładnej grupy zapaleńców przeistoczyli się w drużynę z prawdziwego zdarzenia. To pod czujnym okiem nauczyciela wychowania fizycznego i założyciela drużyny Cracovii, posiadającego niedostępną w tamtym czasie dla innych wiedzę o tajnikach piłkarskiego rzemiosła, poznali ełkaesiacy sekrety taktyki, treningu, odpowiedniego ustawienia na boisku. W tym bowiem Miller nie miał sobie w Łodzi równych.

Wynik idzie w świat

ŁKS tak pod względem organizacyjnym, jak i sportowym szybko dystansował konkurencję. Na efekty nie trzeba było długo czekać i już w 1912 roku cieszyli się łodzianie ze swojego pierwszego w historii triumfu. Puchar Smitha i Gilchrista przyznawany za zwycięstwo w rozgrywkach LFV (Lodzer Fussballverband) ełkaesiacy wywalczyli dzięki rewelacyjnemu bilansowi. Trzynaście zwycięstw (w tym 8:0 i 9:1 z TRFM „Widzew”) i tylko jedna porażka to efekt pracy grupy walecznych zawodników, wśród których wyróżniał się Zenon Sienkiewicz, ale nie byłoby tego pierwszego sportowego sukcesu, gdyby nie wiedza i talent grającego na lewym łączniku mentora z Krakowa.

Miller z jednej strony wymagał wiele, z drugiej – otoczył podopiecznych iście ojcowską opieką. A ponieważ i jego „pochłonął” ŁKS, a przy tym okazał się doskonałym organizatorem, zdaje się, że autorytetem wśród ówczesnych członków Łódzkiego Klubu Sportowego cieszył się ogromnym. Ełkaesiacy znaczyli w łódzkim piłkarskie już bardzo wiele, coraz śmielej spoglądali także kierunku znanych już w tym czasie futbolowych firm z Galicji i Kongresówki.

Na łamach gazet

Warto przy tym dodać, że Miller był autorem cotygodniowych artykułów w „Gazecie Łódzkiej”, pierwszych tak fachowych felietonów poświęconych piłce nożnej w prasie pod zaborem rosyjskim, które pomogły wypromować nie tylko futbol, ale i ŁKS właśnie. Ukazujące się raz w tygodniu z popularnym dzienniku komentarze, sprawozdania z działalności klubów (nie tylko ŁKS-u) oraz relacje z meczów wyróżniały się na tle raczkującej dopiero publicystyki sportowej.

Dzięki nim możemy po stu czterech latach zajrzeć za kulisy działalności Łódzkiego Klubu Sportowego, a jest to dla współczesnego kibica, a sądzę, że dziennikarza i działacza klubowego także, rzecz niezwykle zajmująca. Okazuje się bowiem, że w działaniach „ojców założycieli”, a i właśnie Bernarda Millera, nie było miejsca na przypadek. Owszem, ówczesne realia wymuszały niekiedy improwizację, częściej jednak mamy tu do czynienia ze spójną strategią, czymś co z pewnością można nazwać namiastką polityki klubowej.

Działacze ŁKS-u na czele z wybranym w 1910 roku prezesem Wacławem Taubwurclem (to syn prezydenta Łodzi z lat 1869-1978; na zdjęciu z papierosem) doskonale rozumieli zależności zachodzące między sferą organizacyjną a pionem stricte sportowym i dlatego tak ważną sprawą stało się dla nich posiadanie własnego boiska. W 1912 roku dzięki staraniom ełkaesiaków oraz życzliwości władz Towarzystwa Akcyjnego Wyrobów Bawełnianych I. K. Poznański znalazł się ŁKS w posiadaniu szatni dla zawodników i przede wszystkim ogrodzonego boiska przy ulicy Srebrzyńskiej 37/39, obok którego wybudowano ławki dla publiczności oraz loże. Atutem tej lokalizacji, co miało z pewnością swój pozytywny wpływ na promocję klubu, była bliskość przystanku linii tramwajowej. „Fundament przyszłego normalnego rozwoju Ł.K.S-u”, jak nazwał obiekt na początku lat 30. Henryk Lubawski, był podstawą. Pracy wciąż jednak było wiele.

Strategia czy przypadek?

Sternicy ŁKS-u, polskiego klubu działającego pod zaborem rosyjskim, już na początku XX wieku rozumieli, że ten nie może istnieć bez zaangażowania mieszkańców miasta – stąd wspomniana decyzja o wybudowaniu lóż i prowizorycznych trybun, stąd tak ważny stał się zabawnie z dzisiejszej perspektywy brzmiący atut w postaci przystanku tramwajowego (co dla żyjącego w tamtym mieście łodzianina miało niebagatelne znaczenie) i cotygodniowe artykuły w „Gazecie Łódzkiej” spełniające, oczywiście z zachowaniem proporcji, rolę dzisiejszej komunikacji na łamach chociażby portali społecznościowych, a i będące swoistą reklamą, której współczesnym nośnikiem bywają prasa, radio, telewizja oraz strony internetowe.

Miller opisując w 1913 roku na łamach popularnego dziennika przebieg walnego zebrania członków ŁKS-u, zdaje się nie przez przypadek informował czytelników o sukcesach klubu (mistrzostwo Łodzi), wprowadzeniu „stałych lekcji gimnastyki” i uzyskaniu boiska, co przełożyło się na „zainteresowanie się sportem szerszej publiczności”. Nie omieszkał przy tej okazji wspomnieć, że towarzystwo liczy już stu dziesięciu członków, a jego dochód wyniósł ponad pięć tysięcy rubli.

„Z matchów footbalowych uzyskano 1909 rb (rubli), 51 kop. (kopiejek) w dochodach, oraz 1538 rb. 77 k. w rozchodach, dochód z teatru wynosił 2311 rb. 8 kop. rozchód 1895 rb., 20 kop. Z wpisowego i składek członkowskich uzyskało towarzystwo 476 rb. 50 kop. W porównaniem z rokiem ubiegłym zwiększył się  obrót kasowy dwukrotnie, również w tym stosunku  wzrosła liczba składek” – skrupulatnie wyliczał Miller.

ŁKS wysłał w miasto sygnał. Klub zarabiał, dysponował bazą, którą chętnie udostępniano między innymi młodzieży z pobliskich szkół, ponadto organizował, co nie było wówczas powszechną praktyką, lekcje gimnastyki (sam Miller był nauczycielem wychowania fizycznego w Gimnazjum Polskim przy dzisiejszej ulicy Więckowskiego), tym samym zachęcając młodych łodzian do zainteresowania się i sportem, i losami polskiego stowarzyszenia. I tak jak dzisiaj ŁKS współpracuje ze szkołami, tak wtedy współpraca ta ze wspomnianym Gimnazjum Polskim (dzisiejsze I LO im. Mikołaja Kopernika) i Gimnazjum Zgromadzenia Kupców z ulicy Dzielnej (Narutowicza) pozwoliła dokooptować do drużyny najzdolniejszych chłopców.

Prestiż klubu podnosiły ponadto informacje o zaplanowanych „matchach footbalowych” ze słynną już wówczas Wisłą Kraków oraz drużynami z Warszawy, a także swego rodzaju elitarność, która z jak słusznie zauważył Jacek Strzałkowski, z jednej strony koncentrowała uwagę tak zwanej inteligencji pracującej, a z drugiej aktywizowała środowisko robotnicze zamieszkujące famuły przy ulicy Ogrodowej. Stricte łódzki charakter klubu i świadomość jego sterników pozwalały doskonale wykorzystać, z pożytkiem zresztą dla wszystkich, realia panujące w ówczesnej Łodzi.

Wieczornica muzyczno wokalno-deklamacyjna

Sprytnym sposobem na podreperowanie budżetu, poza składkami członkowskimi i sprzedażą biletów na mecze piłkarskie, stały się także rozmaite imprezy artystyczno-kulturalne, zazwyczaj niezwiązane ze sportem. Wertując stare numery „Rozwoju” możemy zatem natknąć się na takie oto ogłoszenie z 1911 roku: – „Łódzki Klub Sportowy organizuje w dniu 28 b. m., jutro, w lokalu Domu Ludowego, przy ul. Przejazd nr. 34, wieczornicę muzyczno wokalno-deklamacyjną. […] biorą dział: Maria Wilkoszewska (śpiew), Jadwiga Horstówna (deklamacya), Stanisław Górski (śpiew) i Henryk Małkowski (ze swoim repertuarem Momusowym).”

Organizowano je przede wszystkim w sezonie jesienno-zimowym we wspomnianej sali Domu Ludowego przy ulicy Przejazd 34 (dziś Tuwima), wcześniejszej siedzibie założonego przez proboszcza parafii św. Józefa przy ulicy Ogrodowej Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich. Nieco później imprezy taneczne, wieczory karnawałowe, rauty i koncerty odbywały się także w Hotelu Adolfa Manteufla przy ulicy Zachodniej 45 (obecnie 81/83) – miejscu, którym współczesnym łodzianom kojarzyć się może z nieistniejącym już kinem „Cytryna” lub klubem „Scenografia”.

Jakby tego było mało, wykupywał ŁKS także przedstawienia w Teatrze Popularnym, dzięki czemu w 1912 roku dochód ze sprzedaży biletów sztuki Bjørnstjerne Bjørnsona „Bankructwo”, czy krotochwili „Gdzie Kochmanowie” również zasilił klubową kasę. I tak jak dziś posiada Łódzki Klub Sportowy wielu partnerów, tak i takowych posiadał na początku dwudziestego wieku, a wśród nich ważną rolę odgrywały księgarnie, jak ta z ulicy Przejazd 14, która sprzedawała bilety na mecze piłkarskie lub organizowane przez ŁKS imprezy kulturalno-rozrywkowe. Nie ma sensu porównywać prestiżu ówczesnych „partnerów” z prestiżem dzisiejszych, nie historia się bowiem tu powtarza, a pewne jej charakterystyczne mechanizmy – i wtedy i dziś wpływające na powodzenie prowadzonych działań.

Dzięki spójnej polityce, samowystarczalności finansowej, umiejętności zwrócenia na siebie uwagi przede wszystkim polskich mieszkańców Łodzi oraz pracy takich ludzi jak Bernard Miller i Wacław Taubwurcel, rósł ŁKS w siłę stając się w krótkim czasie najważniejszym i najsilniejszym stowarzyszeniem sportowym miasta włókniarzy. I choć dziś wiele z tych wspomnianych działań wywoływać może ironiczny uśmiech, na początku XX wieku ich skala i sposób realizacji okazały się kluczowe.


Remek Piotrowski

Źródła:

  • Bernard Miller, „Ogóle zebranie Łódzkiego Klubu Sportowego”, „Gazeta Łódzka”, nr 46 z 25.02.1913, s. 3.
  • „Rozwój”, nr 246 z 27.10.1911, s. 4.
  • „Ze sportu”, „Rozwój”, nr 113 z 18.05.1912, s. 3 i 4.
  • „Jednodniówka jubileuszowa Łódzkiego Klubu Sportowego”, Łódź 1924.
  • „Łódzki Klub Sportowy: 1908 – 1933”, Łódź 1933.
  • Jacek Strzałkowski, „Łódzki Klub Sportowy 1908-1983”, Łódź 1983.
  • „100 lat ŁKS”, GiA, Katowice 2008.

Zdjęcia:

 

POWRÓT




Sponsor strategiczny

Sponsorzy

Partnerzy

Partner strategiczny

Partner techniczny

Partner medyczny

NEWSLETTER

ZAPISUJĄC SIĘ NA NEWSLETTER OŚWIADCZAM, ŻE ZAPOZNAŁEM SIĘ Z REGULAMINEM I WYRAŻAM ZGODĘ NA PRZETWARZANIE MOICH DANYCH OSOBOWYCH

FreshMail.pl

NEWSLETTER ŁKS

Zapisz się i bądź na bieżąco

FreshMail.pl